18 - 10 - 2017

Krzysztof Litka: Zamiast rewolucji, będzie ewolucja

Reklama

W oświacie pracuje już 32 lata, swoje poprzednie miejsce pracy zbudował od podstaw, a po 15 latach zarządzania Gimnazjum Gminy Liw, od początku września stanął na czele największej szkoły w powiecie węgrowskim – Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II w Węgrowie. Poznajcie dyrektora Krzysztofa Litkę, przed którym trudne zadanie utrzymania w ryzach oświatowej machiny, wokół której, łącznie z rodzicami, skupionych jest ponad 3 tysiące osób.

 

Mateusz Majewski: Panie dyrektorze, analizując Pana życiorys, można powiedzieć, że z oświatą jest Pan związany od zawsze. Jak wyglądała Pana droga zawodowa, zanim zasiadł Pan na stanowisku dyrektora największej placówki oświatowej na terenie naszego powiatu?

Krzysztof Litka: Staż pracy mam spory, ale jestem jeszcze młodym człowiekiem, który nawet nie myśli o emeryturze. Początek mojej pracy w oświacie to praca w Górkach Grubakach w gminie Korytnica, potem przeniosłem się do małej szkoły w Mrozowej Woli w gminie Stoczek, a od 1990 roku związałem się z gminą Liw, gdzie najpierw byłem nauczycielem w Szkole Podstawowej w Zawadach, a trzy lata później rozpocząłem moją karierę dyrektora. W tej placówce stanowisko to piastowałem do 2002 roku, czyli przez 9 lat. Właśnie wtedy w życie weszła reforma oświaty, w ramach której zaczęto tworzyć gimnazja. Było to ciekawe wyzwanie, więc postanowiłem, że wystartuję w konkursie na stanowisko dyrektora Gimnazjum Gminy Liw. Stanowisko to piastowałem 15 lat.

Do czasu, aż pojawiła się kolejna reforma.

To prawda. W chwili obecnej praca w gimnazjum jest… co tu dużo mówić, mało perspektywiczna, bo każdy wie, że za dwa lata tego gimnazjum już nie będzie. A tak jak wspomniałem, do emerytury brakuje mi jeszcze 13 lat pracy, dlatego też podjąłem decyzję o kandydowaniu na stanowisko dyrektora Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II w Węgrowie.

Mimo, że pracował Pan w Gimnazjum Gminy Liw, z Węgrowem ma Pan dużo wspólnego. Chociażby dlatego, że siedziba tego gimnazjum mieściła się w tym mieście.

Oprócz tego, od 15 lat mieszkam tu z żoną, która również jest nauczycielką. Uczy w Korytnicy.

Znalazł się Pan na czele potężnej oświatowej korporacji. Myślę, że można tak nazwać placówkę, w której na co dzień znajduje się ponad 1000 osób.

Tak, to już duże przedsiębiorstwo. Mamy tu 924 uczniów i 120 pracowników. Te liczby robią wrażenie tym bardziej, że placówki w których pracowałem dotychczas były mniejsze.

W związku z tym, że ma Pan za sobą już 32 lata pracy, miał Pan styczność z różnymi pomysłami i reformami oświaty. Wszystkie, a szczególnie te największe, związane z utworzeniem i wygaszaniem gimnazjów, dotykały Pana bezpośrednio. Jak pan z perspektywy pedagoga ocenia to, co zaproponował rząd? Pytam przede wszystkim pod kątem pozytywnej wartości reformy dla dzieci, bo wbrew najgłośniejszym dyskusjom i problemom, to one powinny być jej głównym beneficjentem.

Szkoła jest dla ucznia i to właśnie uczeń jest w naszym centrum zainteresowania. Wierzę, że takie samo podejście mają władze oświatowe. Są specjaliści, którzy prowadzili badania i obserwacje, z których wyciągnęli pewne wnioski. Przez 15 lat kierowałem Gimnazjum Gminy Liw, przez ten czas podpisałem 2000 świadectw ukończenia tej szkoły. To ¼ mieszkańców gminy Liw i nigdy nie spotkałem się z negatywnymi opiniami absolwentów o funkcjonowaniu mojej placówki. Jeżeli chodzi o moje podejście do tej reformy, być może dla dzieci będzie bardziej komfortowe to, że będą od początku do przejścia do szkoły średniej w jednym środowisku, chociaż przy poprzedniej reformie przekonywano nas, że właśnie dobrze, aby dzieci zmieniały to środowisko.

Jak Pan się czuł, kiedy przyszedł czas na pożegnanie z Gimnazjum Gminy Liw? W końcu była to placówka, która Pan współtworzył.

Myślę, że można tak powiedzieć, bo brałem udział w podpisywaniu aktu notarialnego podczas przekazywania działki pod budowę gimnazjum, uczestniczyłem we wszystkich pracach budowlanych, nawet dodawałem swoje uwagi do projektów, zatrudniałem wszystkich pracowników i w zasadzie całe wyposażenie przeszło przez moje ręce, zatem było to moje przysłowiowe „dziecko”. To była szkoła, którą wspólnie z nauczycielami i władzami gminy tworzyłem od 15 lat, więc jakiś sentyment musiał się zrodzić.

Za sterami węgrowskiej podstawówki zasiada Pan ponad miesiąc, udało się Panu już ułożyć pracę wedle własnej filozofii? To chyba nie łatwe zadanie, zarządzać ponad setką pracowników i blisko tysiącem uczniów?

Powiem szczerze, że wszystkich pracowników dokładnie jeszcze nie znam, a uczniów poznaję. To są dopiero początki. Jednego jestem pewien – rewolucji nie będzie, chociaż niektórzy tego oczekują. Ja jestem zwolennikiem ewolucji, powolnej zmiany, która przyniesie pozytywne efekty. Oczywiście wszystko to, co dotychczas dobrze funkcjonowało, będzie podtrzymane. Część spraw czeka zmiana.

Co się zatem zmieni? Pana poprzedniczka, dyrektor Monika Demczuk miała grono przeciwników wśród nauczycieli pracujących w szkole, a patrząc na reakcje rodziców, którzy komentowali informację o wyborze Pana na dyrektora na naszej stronie, zmiana ta była oczekiwana. Odczuwa Pan jakąś presję z tym związaną?

Nie jestem osobą anonimową, zatem miłe są tego typu komentarze, które pojawiły się pod tym wpisem. W przeszłości byłem pozytywnie oceniany, więc wierzę tak samo będzie i tym razem. Ja nie oceniam tego, jak nauczyciele czy rodzice odnosili się do poprzedniej dyrekcji. Próbuję budować dobre relacje z pracownikami. Wiem, że potrzebna jest współpraca pomiędzy całym gronem pedagogicznym i rodzicami. W centrum zainteresowania zawsze musi być uczeń. Nie czuję żadnej presji, ale zależy mi, aby relacje między wszystkimi były dobre.

Brzmi to dość łatwo.

Wydaje mi się, że jeżeli pracownik szkoły – niezależnie od swojej funkcji – jest zadowolony, przychodzi do pracy z radością i wie po co tutaj jest, to inaczej podchodzi do rodzica i do dzieci. Chciałbym, żeby taka ta szkoła była, żeby każdy czerpał radość ze swojej pracy. Czy mi się uda to zrobić lub czy tak jest w chwili obecnej? Tego nie da się określić jednoznacznie, Każdy będzie oceniał to inaczej, ale to już moje ryzyko zawodowe.

 

Wierzy Pan, że istnieje szansa, aby w grupie ponad stu pracowników nie powstawały wewnętrzne konflikty?

Konflikty rozumiane jako różnica interesów to na pewno są i będą. Kwestią kluczową jest to, że nawet gdy ten konflikt się pojawi, to trzeba go w umiejętny sposób rozwiązywać. Każda osoba chce dbać o swój interes, ale dobre podejście, kierowanie się życzliwością i obiektywizmem według mnie jest kluczem, do skutecznego rozwiązywania różnych, bądź co bądź nieuniknionych sporów. Czy tak będzie? O tym przekonamy się za jakiś czas.

 

Miniony miesiąc na pewno spędził Pan na obserwacji nowej rzeczywistości. Zastanawiam się, czy udało się Panu już wykreować swoją wizję przyszłości pod względem pedagogicznym, ale także inwestycyjnym?

To o czym już wspomniałem – dużą wagę przywiązuję do relacji pomiędzy wszystkimi ogniwami funkcjonowania szkoły – od nauczycieli, przez uczniów i ich rodziców, aż po władze samorządowe. Jeżeli chodzi o kwestie inwestycyjne, to tych zadań czeka nas bardzo dużo, a prace można swobodnie planować na wiele lat w przód. W chwili obecnej jesteśmy na etapie przygotowywania projektu budżetu na przyszły rok. Szkoła wymaga wielu inwestycji, o czym mówiono publicznie wielokrotnie. Wszyscy cieszymy się, że już niedługo rozpocznie się kompleksowy remont hali sportowej. To inwestycja, którą prowadzi miasto. Bardzo ważną sprawą dla szkoły jest wprowadzenie dziennika elektronicznego, co mam nadzieję, że niedługo stanie się faktem. Wiąże się to ze sporą inwestycją z racji tego, że brakuje nam dobrze działającej sieci komputerowej, która objęłaby teren całej placówki. W wielu klasach w ogóle nie ma Internetu, a dodatkowo brakuje nam kilkunastu komputerów.

Dziennik elektroniczny to duże ułatwienie dla rodziców, którzy będą mogli na bieżąco śledzić wyniki swoich pociech, a także sprawdzać, czy na pewno dotarły one na zajęcia. Kiedy realnie rodzice mogą spodziewać się wprowadzenia tej innowacji?

Jest taka zasada, że wprowadzając dziennik elektroniczny przez pewien czas trzeba jeszcze prowadzić zwykłe, papierowe dzienniki. Wierzę, że uda nam się rozpocząć ten proces jeszcze w tym roku szkolnym tak, aby od przyszłego nauczyciele i rodzice mogli korzystać już tylko z wersji elektronicznej. Patrząc na inne inwestycyjne potrzeby, to czeka nas kapitalny remont sieci energetycznej. Jest to sieć z aluminiowymi pionami, z czego w dzisiejszych czasach rezygnuje się na rzecz miedzi. No ale znowu trzeba mieć świadomość, że wymiana instalacji w całej szkole to inwestycja generująca potężne koszty.

Pamiętam taką analizę, wedle której realizacja wszystkich remontów, na które czeka placówka, pochłonęłaby trzy budżety inwestycyjne miasta. To pokazuje, w jak kiepskiej formie jest w chwili obecnej największa szkoła na terenie powiatu.

To na pewno duże pieniądze i mam też świadomość, że wszystkiego nie zrobimy w jeden rok. Dobrze się stało, że w przeszłości teren szkoły został ogrodzony, bo ruch drogowy, z którym się borykamy to temat na odrębną rozmowę. Wyzwań przed nami jest wiele. Remontu wymaga główne wejście do szkoły, niektóre łazienki czy plac apelowy przed szkołą. Konieczna jest termomodernizacja dwóch pawilonów. Moglibyśmy wymieniać potrzeby bardzo długo, to są te najpilniejsze, które wspólnie z samorządem będę starał się realizować krok po kroku.

Na koniec zapytam troszkę pół żartem, pół serio – był Pan dyrektorem w różnych szkołach, lecz próżno szukać epizodu w szkole średniej. Mówił Pan, że do emerytury jeszcze długa droga – chciałby Pan jeszcze w swojej karierze spróbować pracy w tym ostatnim ogniwie edukacji szkolnej?

Do emerytury jeszcze brakuje mi trochę lat, a z tą pracą, którą rozpoczynam tutaj, wiążę duże nadzieje.  Najbliższe lata spędzę tutaj. Dołożę wszelkich starań, aby Szkoła Podstawowa Nr 2 im. Jana Pawła II w Węgrowie była placówką nowoczesną, służącą rozwojowi uczniów, dającą satysfakcję pracownikom, cieszącą się uznaniem rodziców i lokalnych władz.

Mateusz Majewski

WARTO ZOBACZYĆ

Kolejne wypadki

21.11.2017

Węgrowska drogówka odnotowała kolejne wypadki. Po feralnym tygodniu, w którym na naszych drogach zginęły dwie osoby, w dalszym ciągu nie jest najbezpieczniej.    Do  pierwszego zdarzenia  [...]

Dobiegła końca II edycja Węgrowskiego Festiwalu Muzyki Kameralnej i Organowej. W tym roku wydarzenie było zdecydowanie bardziej obfite w wydarzenia i formy muzyczne. Jak mówią organizatorzy, [...]

6 stycznia 2018 r. w Węgrowie odbędzie się Orszak Trzech Króli. To wydarzenie może ubarwić udział prawdziwego wielbłąda, jeśli Węgrów wygra konkurs. Zachęcamy do głosowania! Konkurs trwa od 14 [...]

W minionym tygodniu doszło do kilku zdarzeń drogowych na terenie powiatu węgrowskiego. Policjanci apelują o ostrożność i rozwagę na drodze. Do  pierwszego zdarzenia  doszło 9 listopada na terenie [...]