23 - 02 - 2017

Krzysztof Wyszogrodzki: Czułem się jak na stażu

Reklama

O rozwoju miasta, byciu stażystą, budowie basenu oraz o tym, czy można być wszechwiedzącym, w obszernym wywiadzie podsumowującym minione dwa lata opowiedział burmistrz Węgrowa, Krzysztof Wyszogrodzki.

 

Mateusz Majewski: Odkąd został Pan burmistrzem, minęło już ponad dwa lata. Jest Pan zadowolony z tego, co udało się zrobić przez ten czas?

Krzysztof Wyszogrodzki: Jestem burmistrzem od 1 grudnia 2014 roku, to ponad dwa lata, zatem to spory kawałek życia człowieka, choć w życiu i historii miasta to tylko mały epizod. Chyba zawsze ma się takie odczucie, że chciałoby się zrobić trochę więcej, ale wiadomo, że nie zawsze są takie możliwości. Często to mówię, więc powtórzę także tym razem: nie jest tak, że człowiek, który był nawet cztery kadencje radnym, wchodzi do urzędu jako burmistrz i od razu wszystko wie. To nie jest takie łatwe.

No właśnie, pomimo tego, że w samorządzie „siedzi” Pan od lat, objęcie funkcji burmistrza musiało być dużym wyzwaniem. Ciężko było nauczyć się tej pracy?

Człowiek uczy się cały czas, nawet w tej chwili w dalszym ciągu rozwijam swoje kompetencję. Mówiąc żartobliwie, te pierwsze dwa lata można nazwać takim okresem, jakby człowiek był na stażu. Ja miałem o tyle łatwiej, że w administracji pracowałem od ponad 20 lat, pewne reguły są podobne, ale co innego być naczelnikiem wydziału w Starostwie Powiatowym, gdzie człowiek ma określone kompetencje, a co innego być burmistrzem i zarządzać miastem, który porównałbym bardziej do żywego organizmu.

***

Pamiętam jak rozmawialiśmy chwilę po tym, jak objął Pan stanowisko burmistrza, wówczas mówił Pan, że chciałby Pan być 16 radnym, a w mieście, aby panowała „Zgoda dla Dobrych Zmian dla Węgrowa”, czyli wspólna praca dwóch rywalizujących komitetów. Jak Pan z perspektywy czasu ocenia realność tych słów? Z mojego punktu wiedzenia, zgody za bardzo w radzie nie ma.

Zgadza się, ale trzeba też zauważyć, że to nie jest już taki sam podział, jaki był na początku. Teraz utworzyły się takie trochę „kółka zainteresowań” poszczególnych interesów, które niestety nie zawsze są dobre dla ogółu mieszkańców, lecz dla określonych grup. Pojawia nam się takie lobbowanie w różnych kierunkach.

Zrobiła nam się duża polityka.

No polityka, ale niestety nie zawsze ona idzie zgodnie z ogólnym interesem miasta. Pojawiają się próby nacisku przez niektórych, formalne i nieformalne, bo wiadomo, że różne są… To nie służy miastu.

***

Pełna wersja wywiadu w aktualnym numerze Głosu Węgrowa i Okolic Nr 4/2017 oraz e-wydaniu. 

Mateusz Majewski

WARTO ZOBACZYĆ

W środę 21 czerwca w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Węgrowie odbyło się spotkanie autorskie połączone z promocją książki „Szafran” autorstwa Michała Lipki.    Podczas [...]

W dniu 25 czerwca, czwarty rok z rzędu, Zamek w Liwie oraz Stowarzyszenie LOT „Wielki Gościniec Litewski” organizują Międzynarodowy Turniej Smaków. Impreza ta cieszy się zainteresowaniem coraz [...]

Wielkimi krokami zbliżają się wakacje, a wraz z nimi – rozpoczęcie letniego sezonu w Przystani nad Zalewem.   W tym roku, oprócz standardowych atrakcji takich jak bar, plaża i klasyczny [...]

Już w najbliższy weekend (24-25 czerwca) odbędzie się Małkińska Noc Nadbużańska – impreza pełna muzyki, zabawy i atrakcji. To bezsprzecznie najlepsza opcja na rozpoczęcie wakacji w naszym [...]