01 - 03 - 2017

Skarb na Zamku w Liwie

Reklama 

Wśród wielu legend, które związane są z zamkiem w Liwie, duże zainteresowanie miłośników historii i przygód budzi opowieść o skarbach jakie mogą być ukryte w zamkowych lochach.

 

Podziemne lochy miały łączyć Za­mek z pobliskim Węgrowem. Le­gendy o ukrytych w nich skar­bach mogły być związane z oso­bą wielce zasłużonej dla Liwa i szlachty ziemi liwskiej księżnej Anny Ra­dziwiłłówny. Córka bogatego i wpływowe­go Mikołaja Radziwiłła, wojewody wileń­skiego i kanclerza Wielkiego Księstwa Li­tewskiego poślubiając w 1497 roku księ­cia Konrada III Rudego, otrzymała od ojca posag wynoszący 20 tysięcy czerwonych złotych. Zgodnie z umowami przedślubny­mi książę zabezpieczył bogaty posag żony oraz wnoszone przez siebie wiano na Sta­rym i Nowym Liwie oraz na całej ziemi liw­skiej wraz z wsiami książęcymi :Czerwon­ką, Korytnicą, Krypami, Popowem, Grodzi­skiem ,Turkiem i Zawadami , miastach La­towiczem, Garwolinem i Piasecznem oraz należących do nich wsiami. Księżna Anna Radziwiłłówna oprócz dochodów z przy­znanych jej dóbr otrzymała identyczne jak małżonek prawo do rozporządzania nimi.

Po śmierci męża w 1503 roku sprawowa­ła księżna do 1518 roku w imieniu synów Ja­nusza i Stanisława władzę regentki na Ma­zowszu. Dzięki jej wsparciu do grona mazo­wieckich dygnitarzy i urzędników dworskich dołączyli reprezentanci liwskiej szlachty z ro­dów Wojsławskich, Zaliwskich i Żukowskich. Liw i zamek w Liwie stanowił centrum dóbr oraz był miejscem rezydowania Anny Radzi­wiłłówny. W mieście posiadała także naby­ty za własne pieniądze dom. Przekazała go w testamencie córce, Annie Odrowążowej, która władała Liwem w latach 1526- 1537.

Skarby liwskiego zamku według jednej z le­gend miała gromadzić królowa Bona, która po włączeniu przez króla Zygmunta Ziemi Liwskiej do Korony w 1537 roku oraz rezy­gnacji przez Annę Odrowążównę z włada­nia Liwem objęła liczne dobra mazowiec­kie. Jej zaufaniem cieszył się starosta liwski i kamieniecki, Michał Zawisza. Starosta za­gospodarowywał tereny puszczy Korytnic­kiej, tworząc nowe osady zwiększające do­chody obu starostw.

Jak zawsze, w każdej legendzie jest ukry­ta jakaś prawda. Historia zamku ma jesz­cze wiele ciekawych faktów i zdarzeń z mi­nionych czasów oczekujących na przypo­mnienie. Jednym z nich jest rola jednego ze „skarbców prowincjonalnych”, którą pełnił zamek w czasach panowania króla Stefana Batorego . Wspomina o tym Adolf Pawiński w dziele „Skarbowość w Polsce, jej dzieje za Stefana Batorego” w rozdziale zatytułowa­nym „Skrzynie do przechowywania pienię­dzy , czyli kasy albo skarby.- Skarb nadwor­ny, rawski i koronny – Skarby prowincjonal­ne albo szafarskie”.

Na zamku w Liwie, zgodnie z postanowie­niem sejmu z 1578 roku, deponowane mia­ły być podatki tak zwanej kwarty z dóbr kró­lewskich z terenu Mazowsza. Podatek ten był przeznaczony „na żołnierza ukrainnego na Podole, gdzie ustawiczna trwała walka z Tatarami. Potrzeby wojenne w innych stro­nach, wojny moskiewskie, wołoskie opędzano zwykle poborami, które w miarę konieczno­ści opędzano zwykle poborami, które w mia­rę konieczności uchwalały stany sejmujące” .

Za pobór, przechowywanie i wydatkowa­nie pieniędzy z tego podatku odpowiedzial­ny był podskarbi wielki koronny, któremu od 1569 roku dodano „do boku czterech depu­tatów: dwu z rady koronnej w imieniu króla, dwu z rycerstwa, z grona posłów ziemskich. Dążąc do zwiększenia kontroli posłów nad gromadzeniem i wydatkowaniem na wojsko kwarciane gromadzonych z podatku kwarty środków, sejm warszawski powołał w 1578 roku czterech szafarzy dla Korony i trzech dla Wielkiego Księstwa Litewskiego. Do ich obowiązków należało opłacanie wojska kwar­cianego, finansowanie zakupu dział, kul, pro­chu, transport, szpiegów itp. Zabroniono im przeznaczać posiadanych środków na in­ne cele niż obronne” .

Ustawa z 1550 roku zobowiązywała dzierżawców dóbr królew­skich do regulowania zobowiązań podatko­wych w ostatnim dniu grudnia. Pieniądze te przesyłano do zamku w Rawie, a od 1576 roku do Warszawy. Wraz z ustanowieniem przez Sejm urzędów szafarzy, poborcy podat­kowi z poszczególnych ziem zaczęli przeka­zywać pozyskane środki nie podskarbiemu, a wybieranym przez sejm nowym urzędni­kom. „Powstają przeto niejako skarby pro­wicyonalne: jeden w Wielkiej, drugi w Małej Polsce, trzeci na Mazowszu, czwarty na Rusi. Takie urządzenia trwa­ją w ciągu kilku lat bez prze­rwy. W roku 1578 postano­wiono, iż by szafarze odnosili pieniądze albo odsyłali co pół roku, w dwa lata później wy­dane zostały szczegółowsze jeszcze w tej mierze przepi­sy”- pisze Pawiński.

Jednym ze stałych miejsc przyjmowania przez szafarzy pieniędzy od poborców zgod­nie z uchwałami kolejnych Sejmów został zamek w Li­wie. Do Liwa mieli przywozić poborcy podatki z Mazow­sza i Podlasia. Poborcy z Wiel­kopolski oddawali pieniądze w Kaliszu, poborcy z Małopol­ski w Sandomierzu, a z terenu Rusi w Prze­myślu. Urzędującym na zamku w Liwie sza­farzem został Stanisław Radzimiński herbu Brodzic, który od 1570 roku był starostą grodowym liwskim. Do obowiązków starosty grodowego należała troska o porządek i bez­pieczeństwo na terenie ziemi liwskiej. Powo­ływał i nadzorował działalność sądu i urzę­du grodzkiego. Radzimiński kilkakrotnie go­ścił w latach 1576,1578 i 1580 w Liwie, Ra­dzyminie i Kamieniu króla Stefana Batorego. Zgodnie z uchwałami Sejmów z 1578 i 1580 roku starosta miał odbierać w Liwie podat­ki od poborców z województw mazowiec­kiego, płockiego, podlaskiego i rawskiego.

Nie można wykluczyć, że przywożone na zamek w Liwie przez poborców czterech wo­jewództw podatki z dóbr królewskich mogły być jednym ze źródeł legendy o skarbach liw­skich. Jak pisze wspomniany już A. Pawiń­ski, pieniądze chowano w skrzyniach, a po­nieważ podatki płacono „brzęczącej mone­cie, potrzeba więc było znacznego miejsca dla ich przechowywania. Zdaje się, że czę­sto sypano pieniądze do worków, znacząc na nich liczbami ilość w nich zawartą oraz nu­mery ich porządkowe, worki zaś do beczek składano. W beczkach zwykle też przewo­żono je z miejsca na miejsce” . Lustracja sta­rostwa liwskiego z 1549 roku wspomina, że w jednej z komnat zamkowych był „skar­biec z desek (kufer) wielkiej wartości”. Na wyobraźnię współczesnych mogły oddzia­ływać powtarzane przez zamkową służbę i żołnierzy informacje o przybywających do Li­wa poborcach z workami pieniędzy, a także o wysyłanych przez szafarza do Warszawy wozach z beczkami pełnymi pieniędzy. Tak mogła zrodzić się legenda o skarbach zako­panych w lochach zamku w Liwie.

Winniśmy także pamiętać o jeszcze jednym skarbie przechowywanym na zamku. Skar­bem dla mieszkańców ziemi liwskiej, chronionym przez kilka wieków na zamku w Li­wie, były niewątpliwie księgi ziemskie i grodz­kie. Prowadzone od początków XV wieku do połowy XIX wieku zawierały bezcenne dla miejscowej szlachty i mieszczan dokumenty potwierdzające testamenty, przywileje oraz nadania książęce i królewskie, wy­roki sadowe, ugody, umowy kupna i zamiany dóbr, wywody przodków i potwierdzenia szlacheckiego pochodzenia, protesty itp. Liczący 480 ksiąg zbiór (ponad 20 metrów bieżących akt) został po upadku Powstania Warszawskiego spalony w celowo zniszczonym przez żołnierzy niemieckich Archiwum Głównym Akt Dawnych.

MIROSŁAW ROGUSKI

Stowarzyszenie Kulturalne Ziemi Liwskiej

Redakcja

WARTO ZOBACZYĆ

Samorząd Powiatu Węgrowskiego pozyskał 2,3 mln złotych na rozwój szkolnictwa zawodowego.   Unijne pieniądze pochodzą z projektu pn. „Zintegrowany rozwój szkolnictwa zawodowego”. Wedle [...]

Wraz z ładną pogodą, na ulice powrócili motocykliści. Niestety, dla dwóch 3 kwietnia przejażdżka nie zakończyła się szczęśliwie.   Jak poinformowała Komenda Powiatowa Policji w Węgrowie, we [...]

5 kwietnia Samorząd Gminy Liw uczcił 50. rocznicę śmierci Jana Kuty, zasłużonej postaci dla gminy Liw, ale również dla Węgrowa i całego powiatu.   Jan Kuta urodził się 30 sierpnia 1890r. w [...]

W 2018 roku ponad 31 milinów złotych wypłynie z konta gminy Liw. Zapraszamy mieszkańców do zapoznania się z planowanymi inwestycjami, które w większości będą rozpoczynać się już niedługo.   [...]