03 - 02 - 2018

Węgrowscy Spartanie

Reklama 

W Węgrowie oraz w wielu miejscowościach powiatów węgrowskiego, sokołowskiego i siedleckiego dużą czcią otacza się pamięć o bohaterskim udziale mieszkańców tego regionu w powstaniu styczniowym.

 

 

Powstanie na tych terenach trwało od nocy z 22 na 23 stycznia do maja 1865 roku, a więc najdłużej w kraju. Zwracał na to uwagę Józef Piłsudski w swoich studiach nad powstaniem styczniowym. Obchodzona w tym roku setna rocznica odzyskania przez Polskę Niepodległości zbiega się ze 155. rocznicą powstania 1863 roku. Staraniem władz Węgrowa, po stu latach od postawienia odnowiony został pomnik i zagospodarowane otoczenie miejsca w którym powstańcze oddziały stoczyły 3 lutego 1863 roku jedną z największych bitew powstania. Bitwa ta już w drugiej połowie lutego stała się sławna w Europie za sprawą opublikowanego w piśmie „Revue des Deux- Mondex” wiersza La charge de Wengrow ( Szarża pod Węgrowem ), autorstwa Augusta Barbiera, poety i członka akademii Francuskiej. Bohaterstwo powstańców wywarło wielkie wrażenie na poecie, który męstwo węgrowskich kosynierów porównał do walki Spartan pod Termopilami. Bitwa określana jako „Polskie Termopile” znalazła trwałe miejsce w literaturze, poezji polskiej i europejskiej. Bardzo ważną rolę w propagowaniu bohaterskich kosynierów odegrały liczne litografie i grafiki zamieszczane w pismach wydawanych w języku polskim, francuskim, włoskim i innych. Ubolewać należy, że pomimo iż bitwa pod Węgrowem odegrała tak ważną rolę w kształtowaniu postaw patriotycznych i świadomości narodowej wielu pokoleń Polaków, a także należy do „bardziej znanych w polskiej historiografii wojskowej” i ma trwałe miejsce w polskiej literaturze i twórczości plastycznej nie doczekała się upamiętnienia na tablicach Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie.

Powstanie styczniowe zdaniem historyków wojskowości nie jest w dostatecznym stopniu uwzględnione na tablicach tego Panteonu Chwały Polskiego Oręża. Wymieniono na nich jedynie kilka bitew pomijając tak ważne jak Węgrowskie Termopile. Należy apelować do władz Węgrowa, powiatu i parlamentarzystów z Mazowsza i Podlasia o podjęcie starań w tej sprawie. Obchodzone rocznice są także okazją do apelu o nadanie właściwej rangi badaniom nad przebiegiem i uczestnikami powstania z Podlasia i Wschodniego Mazowsza. W ostatnich latach dzięki publikacjom J. Ślipca, J. Wojtasika, R. Dmowskiego, G. Welika, A. Rogalskiego , E. Noińskiego, A. Ziątka , R. Postka uzyskaliśmy wiele nowych informacji o toczonych bitwach i potyczkach oraz losach powstańców i osób represjonowanych za udział lub sprzyjanie powstaniu. Nadal nie znamy wielu ważnych faktów i okoliczności w jakich powstańcy musieli stawić czoła pierwszej tak dużej operacji rosyjskiej skierowanej przeciwko zgrupowaniu powstańców pod Węgrowem. Wiele jest nieścisłych, sprzecznych informacji dotyczących przebiegu bitwy, jej uczestników i dowódców szarży kosynierów.

Lokalne potyczki

Na terenie powiatów węgrowskiego i sokołowskiego, według ustaleń Rafała Dmowskiego stoczono między innymi następujące bitwy i potyczki w 1863 roku: w Łochowie i Sokołowie w nocy z 22 na 23 stycznia , w Łochowie 27 stycznia oraz w Węgrowie i okolicach od 1 do 3 lutego, w Ludwinowie w dniu 3 lutego, w lasach pod Siwym Bagnem koło zaścianka Kudelczyn w dniu 1 marca, w lesie pod Węgrowem w dniu 10 maja, pod Sokołowem w dniu 10 czerwca, w okolicach wsi Czerwonka, gmina Wierzbno, w dniu 29 października.

Miejsca i daty wielu bitew i potyczek są dotychczas nieznane. Wiele w których walczyli mieszkańcy z okolic Węgrowa i Sokołowa, rozegrało się na terenie sąsiednich powiatów i okręgów oraz województwa lubelskiego. Pogranicze Mazowsza i Podlasia miało ważne znaczenie dla realizacji planów władz powstańczych. Tutaj przebiegały szlaki komunikacyjne łączące Królestwo Polskie z Cesarstwem. Tereny te zamieszkiwała przychylna powstaniu drobna szlachta. Liczono także na poparcie mieszkańców miast. Wielu pochodziło z okolicznych zaścianków. Większość mieszczan zajmowała się rolnictwem. Zamieszkująca miasta inteligencja to urzędnicy, nauczyciele, lekarze i aptekarze wywodzący się z zubożałego ziemiaństwa lub zagrodowej szlachty. Handel znajdował się przeważnie w rękach żydowskich. Najliczniejsza grupa robotników przemysłowych to pracownicy cukrowni w Sokołowie. W 1858 roku zatrudniała ona do 600 osób. Środowiska te oraz liczna na tym terenie szlachta zagrodowa w przeciwieństwie do arystokracji, bogatego ziemiaństwa i mieszczaństwa nie odnosiły żadnych większych korzyści ze współpracy z zaborczymi władzami. Szczególnie drobna szlachta boleśnie była dotknięta zmianami, które wprowadzały władze rosyjskie. Wraz z likwidacją samorządu szlacheckiego, jakim były w dawnej Rzeczypospolitej sejmiki, przestawała być potrzebną zamożnej szlachcie. Władze zaborcze od początku uważały ją za wrogo nastawioną i nieprzydatną dla realizacji własnych celów politycznych na zdobytych ziemiach. Dlatego podejmowały wiele działań, mających na celu pozbawienie drobnej szlachty praw stanu szlacheckiego. Była to jedna z wielu przyczyn tego, że szlachta ta była podatna na agitację i apele o przyłączenie się do działań powstańczych i wsparcie powstania.

W opinii historyka Stanisława Góry uczucia patriotyczne większości mieszkańców regionu rozbudziły manifestacje organizowane w 1861 roku. Jego zdaniem na podkreślenie zasługuje liczny w nich udział mieszkańców Siedlec, Węgrowa, Sokołowa, Jadowa, Janowa Podlaskiego, Garwolina, Radzynia, Włodawy i Ostrowa oraz to, że „obok mieszczan gromadnie uczestniczyła w nich szlachta oraz chłopstwo gmin rządowych i prywatnych czynszowych, gdzie od dawna ustała pańszczyzna”. Manifestacje te miały ważny wpływ na poparcie, jakie udzieliła miejscowa ludność w pierwszych dniach i miesiącach powstania. W dniu 24 stycznia w Węgrowie było około 1000 powstańców. Ich liczba szybko rosła w kolejnych dniach. W pamiętnikach Władysława Jabłonowskiego, powstańczego dowódcy i naczelnika okręgu sokołowsko–węgrowskiego, opisane zostały spontaniczne reakcje mieszkańców okolicznych zaścianków i wsi na wiadomość o zajęciu Węgrowa przez powstańców. Wspomina on, że gdy, wieść o tym „lotem błyskawicy gruchnęła po całej okolicy….” nie upłynęło parę godzin, gdy zajęta przez nas pozycja przy lasku przeobraziła się w coś podobnego do obozowiska. Ze wszystkich bowiem stron zaczęły nadjeżdżać wózki, bryczki i kolaski nawet, wiozące żywność, wodę i inne napoje, a jednocześnie zapasy kos i spiskowych przybywających ze szczerym zamiarem stanięcia pod komendą takiego zucha,co już na wstępie zdołał zająć jedne z większych miasteczek w okolicy”. Liczący początkowo kilkadziesiąt osób oddział Jabłonowskiego dzięki napływowi ochotników powiększył się początkowo do „liczby czterystu kilkudziesięciu ludzi, pozwalając tym samym nazwać się już małym batalionem, z którym przy okazji można było stawić czoła moskiewskiej piechocie, gdyby dziś przyszło się z nią spotkać”.

Byli chętni do walki

Oddział szybko osiągnął liczbę „ tysiąca ludzi, z „ponad których jedna trzecia posiadała fuzyjki, a reszta wspierała się na kosach”. Napływający do oddziału ochotnicy mieli życzenie „trzymania się razem, po wcieleniu ich do szeregów”. Jabłonowski zgodził się na to i podzielił „podług parafii, do których dodawałem numer plutonowy, zalecając go zapamiętać i nie zmieniać stanowisk, jak zostały przeznaczone w kolumnie”. Tak więc na prośbę samych ochotników plutony powstańcze były zorganizowane tak jak pospolite ruszenie ziemi liwskiej podczas powstania kościuszkowskiego. Może to świadczyć o zachowaniu przez mieszkańców zaścianków pamięci o udziale przodków w powstaniach 1794 i 1831 roku. Stanowili oni większość przybyłych do Węgrowa ochotników. Ocenia się, że na koniec stycznia w Węgrowie i najbliższej okolicy zgromadziło się około 3500 powstańców. Zgromadzenie tak dużej ich liczby było możliwe jedynie dzięki mobilizacji drobnej szlachty z okolicznych zaścianków. Miasta Węgrów i Sokołów mogły zapewnić najwyżej kilkuset ochotników. W 1857 roku w Węgrowie mieszkało 3906 mieszkańców. Wśród nich było 2314 Żydów i 115 Niemców, którzy nie zgłaszali się do powstańczych oddziałów.Podobna była sytuacja w Sokołowie. W 1858 roku mieszkało tam 3964 osoby. 2522 mieszkańców miasta stanowili Żydzi. Podobnie jak ludność pochodzenia żydowskiego także chłopi nie wstępowali licznie do partyzanckich oddziałów w pierwszych miesiącach powstania. Opisywany w pamiętnikach spontaniczny napływ tak dużej liczby ochotników do obozu w Węgrowie należy traktować jako efekt wcześniej prowadzonych w zaściankach i parafiach prac przygotowawczych i konspiracyjnych. Wymienione w pamiętniku Jabłonowskiego „wózki, bryczki i kolaski” wiozące do obozu powstańców broń i żywność to pojazdy używane głównie przez drobną szlachtę. Aby ukazać znaczenie jej zaangażowania w bitwie pod Węgrowem należy przypomnieć, że w akcjach bojowych prowadzonych w styczniu na terenie Królestwa Polskiego uczestniczyło 7340 insurgentów, a w województwie podlaskim „zaprzysiężonych i przynależnych wojskowo” było około 4000 osób. Siły powstańcze pod Węgrowem na przełomie stycznia i lutego składały się z kilku partii powstańców. Byli to ochotnicy z Grochowa, Mokobód, Elżbietowa i Sokołowa. Grupa powstańców z Warszawy, która przybyła z Warszawy liczyła od 120 do 200 młodych osób i była najlepiej uzbrojona w broń palną (rewolwery, broń myśliwska).

Arsenał naszych Spartan

Całe zgrupowanie broni palnej miano jedynie około 800 sztuk. O uzbrojeniu powstańców zgromadzonych na węgrowskim rynku tak pisze w pamiętniku ochotnik przybyły do miasta i uczestnik bitwy wraz z grupą kolegów Feliks Lewicki „Tłum niezliczonego ludu zalegał plac przed kościołem i jakby nieustający bieg powodzi; z różnych przyległych ulic bezustannie napływał . W około jakby las gęsty sterczały piki, lance , włócznie ,halabardy sztuczne i tym podobna broń przypominająca stare czasy rozkwitu średniowiecznego rycerstwa. Halabarda; było to narzędzie śmiertelne, złożone z topora zwyczajnego osadzonego na drągu; takich halabard aż kilkanaście naliczyliśmy. Tu i jako broń wyglądały długie gwoździe do kija silnie przymocowane, dalej haki jakieś śmiało wznoszące się nad miernej wielkości dragami, bosaki potężne, kos kilka tylko, bo fabryka miejscowego kowala dopiero zaczynała je osadzać. Strzelb myśliwskich było bardzo mało, a uprzywilejowani ich właściciele; nosili szumny tytuł strzelców pieszych – czwartaków. Dodać do tego garstkę konnicy uzbrojonej w stare olstrowe pistolety, i oto cała armia Podlaska, która wierzyła mocno; iż tymi kłującymi i krającymi instrumentami; niepodległość ojczyzny wywalczy. Cześć wam waleczni”.

Początek walk

Pierwsze starcie powstańców z oddziału kapitana Kuczkowskiego z wojskami rosyjskimi miało miejsce 31 stycznia 1863 roku w okolicach Mokobód. W dniu 1 lutego miała miejsce potyczka pod Szarutami, a w nocy z 2 na 3 lutego powstańcy zaatakowali Rosjan w lesie jarnickim. Bitwa w której bohatersko wyróżnili się kosynierzy rozegrała się 3 lutego. Większość z walecznych kosynierów atakujących rosyjskie armaty ostrzeliwujące powstańców to drobna szlachta o których tak pisze Jabłonowski „Chodaczkowi nasi bohaterzy, w siwych podciętych sukmanach, rzuciwszy się ku artylerzystom, cięli każdego, co się opóźnił w ucieczce, rażony w niej znowu przez strzelców, i dzięki ich nie dającej się wyrazić odwadze odnieśli pierwszą palmę zwycięstwa przez zdobycie dwóch armat”. Cytowany już Feliks Lewicki nie szczędzący krytyki dowódcom powstańczym tak wspomina w swoim pamiętniku o bohaterach bitwy pod Węgrowem „Wiara Podlaska ożywiona silnym duchem biła się dobrze, w niektórych kółkach tak kosynierskich jako też strzeleckich, były prawdziwie bohaterskie czyny okupujące mizerne niedołęstwo dowódców. Gdyby nie żołnierz, hańba polska okryte byłoby pole Węgrowskie, chłop i szlachta zagrodowa uratowali honor ojczyzny. Bili się dzielnie, robili swoje, konali bez szemrania nawet na tych, którzy nie umieli cenić ich wielkiego poświęcenia. Podlasie okryło się chwałą pod Węgrowem, poległym cześć się należy i pomnik na polu walki od przyszłej niepodległej Polski”. Współcześni historycy wojskowości nie prezentują tak jednoznacznie krytycznych ocen działań powstańczych dowódców. Płk dr hab. Jeremiasz Ślipiec podkreślając, że „w całokształcie działań powstańczych batalia węgrowska jawi się jako jedna z największych”, ocenia, że „strona polska dostosowała formy prowadzenia walki do działań przeciwnika. Uwarunkowane to było małym doświadczeniem bojowym naszych dowódców, ich młodym wiekiem (np. W. Jabłonowski w chwili batalii miał zaledwie 22 lata) oraz dużą przewagą ogniową Rosjan. Wymuszało to poszukiwanie rozwiązań gwarantujących zaskoczenie i minimalizowanie strat własnych”. Pozytywnie ocenia autor trafność przyjmowanych planów rozegrania walki. Jego zdaniem nie były one zrealizowane ze względu na „brak współdziałania pomiędzy poszczególnymi elementami ugrupowania bojowego”. Na pozytywna ocenę zasługują prowadzone przez powstańców działania rozpoznawcze.Trafne odgadywanie zamiarów przeciwnika i dostosowanie do nich prowadzonych działań zapobiegło, między innymi dzięki starciu pod Ludwinowem, planowanemu przez Rosjan uderzeniu z kilku kierunków na zgrupowanie powstańców pod Węgrowem. Zdaniem J. Ślipca zasługuje na uznanie „wyznaczanie przy każdej większej akcji silnych oddziałów straży tylnej. Owe awangardy dźwigały na sobie gros uderzeń rosyjskich i zapewniły wycofanie się sił partyzanckich z zagrożonych odcinków. W tym przypadku można stwierdzić, że działanie polskich ariergard umożliwiło zachowanie zdolności bojowej zgrupowania węgrowskiego”.

Obchodzona obecnie 155. rocznica Powstania Styczniowego i bitwy pod Węgrowem jest okazją do przypomnienia roli,jaką w planach organizatorów powstania a następnie w latach 1863-1865 odegrali mieszkańcy pogranicza Mazowsza i Podlasia, a wśród nich mieszkańcy zaścianków i wsi. W wielu publikacjach jedynie ogólnikowo pisze się na ten temat, ograniczając się do ogólnych stwierdzeń, że poparcia dla powstania udzielili mieszkańcy wsi i miasteczek z pogranicza Podlasia i Mazowsza. Zachowane źródła archiwalne, korespondencja, pamiętniki i wspomnienia z tamtych czasów wskazują, że to drobna szlachta i jej zaścianki stanowiły główne zaplecze dla przygotowań do powstania, a następnie działań powstańczych. Tam najczęściej znajdowali powstańcy miejsce schronienia przed rosyjskimi obławami oraz leczyli rany odniesione w walkach i potyczkach. Bez przypomnienia tej prawdy niemożliwe jest udzielenie prawidłowej odpowiedzi na pytania stawiane w wielu publikacjach: co decydowało, że walki i konspiracja w tej części kraju trwała najdłużej a władzom carskim nie udało się uzyskać poparcia chłopów dla swoich działań? Historia wielu powstańczych partii, a szczególnie oddziału księdza Stanisława Brzóski potwierdza opinię, że to głównie szlacheckie zaścianki Podlasia i Mazowsza dostarczały im żywność, ubrania i broń. Z ich mieszkańców rekrutowano licznych ochotników do powstańczych oddziałów. Postawa mieszkańców szlacheckich zaścianków decydowała także o tym, że na tych terenach nie udało się władzom carskim zorganizować straży wiejskich czy akcji „zbierania adresów wiernopoddańczych od chłopów”. Mieszkańcy wsi chłopskich oraz małych osad albo brali przykład z drobnej szlachty i wstępowali do oddziałów powstańczych, albo nie chcąc się narażać żadnej z walczących stron, pozostawali obojętni na apele władz rosyjskich.

Zachowana pamięć

W Węgrowie żywa jest tradycja upamiętniania stoczonej w dniu 3 lutego 1863 roku bitwy pod Węgrowem. Do budowy pomnika w miejscu bitwy przystąpiono w 1917 roku. Wtedy to po apelu miejscowego księdza wygłoszonym podczas niedzielnej mszy mieszkańcy Węgrowa i okolicznych wsi zaangażowali się w transport kamienia na pomnik. Olbrzymi kamień polny podarował hrabia Łubieński. Jeden z uczestników tych spontanicznych działań tak wspomina transport kamienia po apelu księdza: ”kilka godzin ciągnęliśmy. Ksiądz dyrygował, ksiądz Przyjemski. Ogłosił, że już koniec roboty, idziemy się posilić. Na drugą niedzielę ksiądz znowu ogłosił i powiedział, że jak możemy to żeby pójść pociągnąć ten kamień. No i tak ciągnęliśmy nie wiem, ile tych niedziel”.

W opisywanej akcji brali ludzie z różnych środowisk, młodzi i starsi. „Wszyscy garnęli się do tego kamienia. Dzieciaki nawet przychodziły ciągnąć.” Na ustawionym w miejscu bitwy kamieniu wyryto słowa autorstwa Witolda Roguskiego, syna powstańca styczniowego :”Na prochach waszych/z pól polskich kamienia/wnoszą przez pamięć /wdzięczne pokolenia”. Upamiętnienie tego bohaterstwa na tablicach Grobu Nieznanego Żołnierza będzie hołdem należnym nie tylko „chodaczkowym bohaterom” szarży kosynierów pod Węgrowem i tysiącom ochotników z okolicznych wsi i zaścianków, którzy pośpieszyli do węgrowskiego zgrupowania. Należy się ono także tym mieszkańcom Węgrowa, którzy stracili życie i dobytek w wyniku artyleryjskiego ostrzału i pożaru miasta oraz carskich represji po jego zajęciu go przez wojsko rosyjskie. Zasługują na nie mieszkańcy Podlaskich i Mazowieckich wsi i zaścianków, którzy uczestniczyli lub wspomagali powstanie za co byli więzieni, zsyłani na katorgę. Będzie to także wyraz uznania dla społeczeństwa, które nigdy nie zapomniało o swoich bohaterach i czciło ich pamięć zarówno w czasie niewoli jak i otacza obecnie opieką powstańcze mogiły.

dr Mirosław Roguski

Redakcja

WARTO ZOBACZYĆ

Burmistrz Węgrowa Krzysztof Wyszogrodzki oraz Przewodniczący Rady Miejskiej Jacek Antoński zapraszają do składania propozycji kandydatów do przyznania godności miejskich.    Jeżeli ktoś [...]

W minionym  tygodniu doszło do kilku zdarzeń drogowych na terenie powiatu węgrowskiego. Policjanci apelują o ostrożność i rozwagę na drodze. Do zdarzenia doszło 20 kwietnia na terenie Łochowa na [...]

W niedzielę o godz. 14 Premier RP, Mateusz Morawiecki spotkał się z mieszkańcami Węgrowa.   Podczas spotkania zorganizowanego przez Wicemarszałek Senatu RP, Marię Koc, premier Mateusz [...]

Nawierzchnie betonowe i innowacyjne rozwiązania w technologii RCC, to alternatywa dla dróg asfaltowych. Przedstawiciele branży drogowej i samorządów poznali korzyści płynące z budowy lokalnych [...]

W końcu można powiedzieć to oficjalnie: rusza budowa nowej strażnicy dla Państwowej Straży Pożarnej w Węgrowie!   12 kwietnia w świetlicy PSP w Węgrowie odbyło się oficjalne podpisanie umowy [...]