04 - 04 - 2016

100 DNI BEZ TYCIA – dni 66-71/100 Wyrzuć to z siebie ZRÓB DETOX!

Reklama 

Witaj! W ostatnim czasie dzieją się wokół i  wewnątrz mnie różne, dziwne rzeczy:). Niektórych nie rozumiem, inne mnie zaskakują, a jeszcze kolejne wciągają. Czy to jest dobre czy nie? Nie wiem. Jedne trzymają mnie, ograniczają, kuszą, rozleniwiają i zżerają. Drugie zaś zaczepiają, zachęcają, podniecają, dodają energii i odżywiają. Czym są? Są codziennością, wyborami podejmowanymi każdego dnia, decyzjami, czynnościami, nawykami, problemami, wyzwaniami. Małymi szczegółami które składają się na cały jeden dzień. Od momentu przebudzenia się, aż po moment zaśnięcia. Myśli, decyzje, działania zaczęte, skończone lub nieskończone, odłożone, planowane lub nie. Przechodzę dziwny dla mnie stan oczyszczania, zmiany. Mogę go  nawet nazwać DETOXEM!

Wyobraź sobie, że jesteś Lasem (chodzisz tam?). Jesteś ogromnym obszarem, na którym odbywa się życie. Rośliny są porami, dzięki którym oddychasz czystym powietrzem. Ściółka jest skórą pełną porów (roślin) na powierzchni której, odbywa się wymiana, tego co pod nią na zewnątrz i tego co na niej wewnątrz. Całą tą Twoją powierzchnię, na zewnątrz i wewnątrz zamieszkują różnego rodzaju żyjątka i zwierzątka. Gdy pory(rośliny) prawidłowo oddychają, nie są pozapychane i nie chorują, Las ma się dobrze i jest zdrowy. Gdy skóra (ściółka), dzięki zdrowym porom (roślinom) usuwa ze środka wszelkie niekorzystne dla Lasu toksyny, Las ma się dobrze i jest zdrowy. Źle się dzieje, gdy skóra(ściółka) zaczyna sobie nie radzić, pory (rośliny) zatykają się i nie pozwalają na uwolnienie toksyn lub jeszcze gorzej, zaczynają pochłaniać toksyny z zewnątrz i kumulować je w środku. Las zaczyna chorować. Wszystkie żyjątka i zwierzątka przeżywają dezorientację i wkrada się chaos.  Przestają żyć w SYMBIOZIE i następuje DYSBIOZA. Straż zaczyna wpuszczać intruzów, którzy zaczynają śmiecić.  Na Las spada lawina zaburzeń z którymi sobie nie radzi, choruje. Chorują też jego mieszkańcy, każdy walczy o przetrwanie, o to co dla niego jest najważniejsze. Nikt nie współpracuje, nikt sobie nie pomaga. Każdy niszczy każdego, a przy okazji i siebie. Kto lub co do tego doprowadziło? Kto zaczął śmiecić??? Kto na to pozwolił???

Jak się czujesz? Wyobraź sobie teraz, że Tym Lasem jest Twoje Ciało! Jak ono wygląda? Na zdrowe? Czy na takie, któremu coś dolega? Jest silne, sprawne, odżywione, atrakcyjne? Czy może jest wątłe, ociężałe, pełne problemów, szare, zniechęcające? Jeśli to pierwsze, to Możesz sobie POGRATULOWAĆ, jesteś PIĘKNYM, ZDROWYM LASEM! A jeśli to drugie, to czas na SZCZERĄ ROZMOWĘ, bo dopuściłeś/-aś do ZANIEDBANIA swojego LASU! Osłabiłeś/-aś straż, która teraz nie radzi sobie ze śmieciarzami.

Może Ci się to wydać głupie ale, gdy jestem w Lesie budzę się, łapię głębszy oddech, otwieram szerzej oczy i zaczynam czuć, że żyję. Spaceruję, biegam, siadam, oglądam, słucham, czuję. Uruchamiam wszystkie zmysły ale niczego nie psuję, nikomu nie dokuczam, nie przeszkadzam! PO PROSTU JESTEM! Wk***am się tylko niemiłosiernie, jak widzę te wszystkie wysypiska rozkładające się pośród drzew. No co za PALANT, co za BEZMÓZG zwiózł tu to wszystko i zostawił. Jesienią nawet zaczęłam je zbierać, więc w miejscach, w które wracałam troszkę ich ubywało. Gdy śnieg zasłonił wszystko to oczy nie bolały, a głowa zapomniała. Teraz, gdy śnieg się na dobre rozpuścił cały syf wylazł na wierzch. I znowu SYFIARZ, ŚMIECIARZ grasuje, a straż nie potrafi ogarnąć chaosu jaki się wdarł.

Las choruje. Jest kwiecień, a wiosna nie może się rozbudzić. Wiele żyjątek i zwierzątek nie może dojść do siebie. Ludzi nękają przewlekłe infekcje. Las jest nieodżywiony, jest zaśmiecony, co zaburza jego równowagę. Jest z nim źle!

Tak, może czuć się teraz Twoje ciało i Ty patrząc na nie! Zaczyna się czas spacerów, częstych spotkań, grillowania, imprezowania, wyjazdy na majówki, urlopy, plażowanie i szukanie przygód:)! Może Cię to teraz przerażać, bo Ty i Twoje ciało wcale nie jesteście na to gotowi. Nie masz ochoty budzić się z zimowego snu! Ogólnie to nie masz na nic ochoty, nie masz siły na podejmowanie jakichkolwiek wysiłków i wprowadzanie zmian. Co ma być to będzie!!!

BZDUUUUUUUUUURYYYYYYYYYYY!!!!

Jak nie teraz to kiedy??? Kiedy zamierzasz wziąć się za siebie? Jeśli tylko zdobędziesz się na odwagę możesz wyglądać i czuć się tak, jak tylko chcesz. Te moje 100 DNI BEZ TYCIA okazały się wewnętrzną walką dobra ze złem, nowego ze starym i nieznanego z poznanym. Ciągłe wzajemne wypieranie się miliona najdrobniejszych rzeczy. Stała weryfikacja wyborów, czy zjedzenie tego było dobrym wyborem? Jak się po tym czuję? Jeśli źle, to co mogę zrobić, by  je wyeliminować na razie z mojego jadłospisu. Odstawianie po kolei wszystkiego, co nie służy mojemu ciału i samopoczuciu. Obserwowanie i poznawanie procesów zachodzących w moim organizmie. Szukanie sposobów na dostarczenie wsparcia i wzmocnienie go. Zaczęły pojawiać się nowe możliwości, z których postanowiłam skorzystać. Zrozumiałam, że sama mogę nie dać rady. Moja dieta nie jest na tyle bogata w witaminy, minerały i inne potrzebne mikroelementy, by sprostać niedoborom do jakich dopuściłam przez wiele lat. Objadanie się słodyczami, przetworzonym jedzeniem, pozwalanie sobie na używki, nieregularny tryb życia, stres i wysiłek wprowadziły chaos w moim organizmie. Tak jak w Lesie, ciągle przybywające śmieci zaburzają ekosystem w nim panujący, strażnicy wpuszczają intruzów. To samo zaczęło dziać się ze mną. Cały ten syf zaczął się we mnie odkładać, osłabiony nim  układ odpornościowy fiksował. Ciągle coś mi dokuczało. W lustrze zaczęłam widzieć zaniedbaną, z 5 lat starszą kobietę, przybywające kilogramy zaczynały ograniczać i tworzyć kompleksy.

Pora sobie uświadomić, że na większość rzeczy jaka nam dolega zapracowaliśmy sobie sami. Dieta uboga w witaminy, minerały, różnego rodzaju mikroskładniki doprowadza do poważnych zaburzeń. Brak antyoksydantów powoduje odkładanie się toksyn w naszych organizmach, co może wzniecać stany zapalne, a te mogą powodować choroby i różnego rodzaju powikłania. Zaczynają się problemy z trawieniem, bóle głowy nieuzasadnionego pochodzenia, bóle mięśni, brak energii, na skórze występują wypryski, ospałość, podatność na infekcje itp.

Moi strażnicy jeszcze są w najlepszej formie, ponieważ nawet dzisiaj boli mnie gardło i nie wiem czy nie skończy się to poważniejszą kuracją. Mimo to jest już lepiej dużo dolegliwości zaczęło ustępować. Nie zniknęło na zawsze ale się wycisza. W lustrze zaczęłam widzieć pogodniejszą, młodszą i zdrowszą dziewczynę:). Skóra zaczęła się regenerować, poczułam wreszcie co to znaczy oddychać skórą. Jak to zrobiłam???

1. Zaczęłam zwracać uwagę na to, co jem i jak może to na mnie wpłynąć.

2. Zaczęłam sprawdzać jak wartościowe jest to co zjadam.

3. Obserwuję jak czuję się po tym co zjem i jakie widzę efekty po tygodniu, 2,4 itp.

4. Wprowadzam zmiany jeśli nie widzę efektów, próbuję czegoś nowego.

5. Postanowiłam wprowadzić suplementację, by wspomóc dietę.

Zaczęłam stosować ALOES do wewnątrz i na zewnątrz. Popijam czysty miąższ i zamieniłam kosmetyki na te stworzone na jego bazie. O dobroczynnych właściwościach ALOESU wiedzą wszyscy ale nie korzystają, bądź wybierają produkty które są zbyt rozcieńczone i nie zawierają wystarczającej ilości związków aktywnych. O tym w jaki sposób może Ci on pomóc pisałam tutaj: 100-dni-bez-tycia-dni-52-58100-czy-jelita-moga-byc-odpowiedzialne-za-tycie.

Dzięki ALOESOWI moja dieta zaczęła zmieniać się  w DETOX, czyli odtruwanie, WYRZUCANIE z siebie wszystkiego co we mnie zalega, wszystkiego co ogranicza wchłanianie witamin, minerałów i wszystkiego co jest mi potrzebne do prawidłowego funkcjonowania. Zaczęła wzmacniać się moja straż (układ odpornościowy). Zaczęłam jeszcze bardziej dbać o dietę, więcej warzyw, wprowadziłam picie ziół (czystek, żeń-szeń) i teraz czuję, że jestem na dobrej drodze. Skóra zaczyna wyglądać zdrowo, zaczęła oddychać, znowu może spełniać swoją funkcję. Problemy z trawieniem ustępują. Waga spada.

Te zmiany na co dzień są niezauważalne jakoś wyraźnie. Ale już teraz, po prawie 2 mc-ach stosowania mogę śmiało dzielić się z Tobą takimi spostrzeżeniami wynikającymi z doświadczenia. Nie walę Ci teraz suchych teorii, które bez praktykowania są bez znaczenia.

Pragnę podzielić się z Tobą wszystkim co działa na mnie i może zadziałać na Ciebie. Może pomóc Ci w odzyskaniu siebie:), może sprawić, że zaczniesz wyglądać i czuć się lepiej. Zmieni się Twoje życie jeśli Ty na to pozwolisz i otworzysz się na zmiany.

Pragnę również powołać do życia GREEN TEAM,  grupę ludzi interesujących się ZDROWYM STYLEM ŻYCIA, ŻYCIEM W ZGODZIE Z NATURĄ  i W ZGODZIE ZE SOBĄ:)!!!

Wierzę, że RAZEM MOŻEMY STWORZYĆ COŚ WYJĄTKOWEGO:)!

Pierwsze SPOTKANIE  GREEN TEAMU odbędzie się w NAJBLIŻSZY PIĄTEK o godz. 19.45 na Sali AVOCADO przy ul. Kilińskiego nad sklepem ogrodniczym (tam gdzie mam zajęcia fitness).

PRZYJDŹ KONIECZNIE:) ZMIEŃ SWOJE ŻYCIE NA LEPSZE I ZDROWSZE!

 

Jeśli pragniesz wybrać się na spotkanie daj mi proszę znać (wyślij SMS z imieniem i nazwiskiem na 508 244 770) bym mogła się dobrze przygotować:)

A jeśli już dziś chcesz wiedzieć więcej o spotkaniu i ALOESIE (czyli skąd go mam, bo chciałbyś/-abyś go wypróbować) napisz do mnie na Facebooku Karolina Młynik lub po prostu zadzwoń:)

Serdecznie pozdrawiam,

Karolina Młynik