18 - 05 - 2018

Zofia Paczóska: W Węgrowie jest jeszcze wiele do zrobienia

Reklama 

W chwili obecnej to jedna z kluczowych ekspertek związanych z pozyskiwaniem środków zewnętrznych i działalnością organizacji pozarządowych w Węgrowie, prezes Stowarzyszenia Edukacyjnego Ziemi Węgrowskiej, a także Federacji Organizacji Pozarządowych Powiatu Węgrowskiego. Stymuluje rozwój trzeciego sektora na terenie powiatu, pomaga pozyskiwać środki i… być może wystartuje w wyborach na burmistrza Węgrowa! Kim jest Zofia Paczóska?

 

Mateusz Majewski: Na pytanie o to kim Pani jest, najłatwiej będzie odpowiedzieć pytając o przeszłość.
Zofia Paczóska:Zacznę więc od ścieżki zawodowej, jaką podążam. Wszystko zaczęło się na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego i od pracy nauczyciela języka polskiego w Szkole Podstawowej w Węgrowie. To trwało krótko.

Czyli praca nauczyciela to nie było to, co chciała Pani robić w życiu?
Nie, przeciwnie, to była praca, którą bardzo lubiłam. Teraz zresztą do niej wróciłam. Tylko już nie w Szkole Podstawowej a na Uniwersytecie Muzycznym F. Chopina w Warszawie. I nie języka polskiego uczę, tylko przedsiębiorczości. Wtedy natomiast to był czas, kiedy miałam 25 lat, urodziłam dziecko i w związku z tym odeszłam na urlop macierzyński. Kiedy chciałam wrócić do pracy, okazało się, że na ten moment nie ma dla mnie etatu. Miał być za rok, ale ja chciałam wrócić do pracy od razu. Rozpoczęłam pracę w biurze jako osoba od odbierania telefonów, pisania pism, pomocy księgowej. A potem to już poszło.

Wciągnęła Panią ekonomia?
Tak, ukończyłam Rachunkowość na SGH w Warszawie, potem Doradztwo Podatkowe, potem Pozyskiwanie i zarządzanie środkami z UE na SGH i mnóstwo innych kursów i szkoleń z zakresu podatków, ekonomii, zarządzania, pisania projektów czy biznesplanów.

W efekcie postanowiła Pani rozpocząć działalność swojego biura.
Tak. Prowadzę swoje biuro rachunkowe od 2011 roku, a wtedy to nie była taka prosta sprawa jak teraz. Na ten moment każdy może otworzyć biuro rachunkowe, kiedy ja to robiłam, trzeba było mieć certyfikat potwierdzający wiedzę i umiejętności przez Ministra Finansów. Certyfikat gwarantował wysoki poziom usługi. Równolegle rozpoczęłam świadczenie usług pisania wniosków o dotacje dla przedsiębiorców. Nadal to robię i dostarcza mi to wiele satysfakcji i radości.

Wypełnianie wniosków?
Tak! To niesamowite, że kiedy pierwszy raz spotykam się z przedsiębiorcą, on opowiada o swoich problemach, marzeniach i celach, do realizacji których potrzeba pieniędzy. Słucham o tym jak jego firma funkcjonowałaby, gdyby te środki miał, a potem dzięki dobremu wnioskowi on dostaje te pieniądze. Dla mnie pomoc w realizacji takich marzeń jest niezwykle satysfakcjonująca. Często rozwój takich przedsiębiorstw bez dofinansowania byłby bardzo utrudniony.

Czyli pozyskiwanie środków zewnętrznych zaczęło się w Pani przypadku od biznesu.
Tak, ale w zasadzie równolegle z otworzeniem firmy, do życia powołane zostało Stowarzyszenie Edukacyjne Ziemi Węgrowskiej, którego zostałam prezesem zarządu. Wtedy rozpoczęła się także działalność społeczna i pozyskiwanie pieniędzy na cele pożytku publicznego.

Czym zajmowało się wówczas stowarzyszenie?
Pozyskiwaliśmy środki na działalność edukacyjną. Prowadziliśmy szkolenia o różnej tematyce. Czasem pomagaliśmy odkrywać pasje (np. kulinarne, zdobnicze), czasem szkoliliśmy z nowoczesnych technologii (np. odnawialne źródła energii), czasem pomagaliśmy uzyskiwać uprawnienia zawodowe (np. do wykonywania zawodu elektryka). Robiliśmy to we współpracy ze szkołami (np. ZSP im. Jana Kochanowskiego w Węgrowie), czasem ze stowarzyszeniami w świetlicach wiejskich. Potem rozpoczęły się inne projekty. Otworzyliśmy punkty doradztwa dla przedsiębiorców i organizacji pozarządowych, które działały w różnych gminach naszego powiatu. Pomagałam prowadzić księgowość organizacjom, tłumaczyłam zasady rozliczania się, a także pomagałam przygotowywać wnioski o dotacje.

Na kanwie tych punktów i zainteresowania społecznego powstała Federacja Organizacji Pozarządowych Powiatu Węgrowskiego?
Pomysł Federacji zrodził się w związku z tym, że chcieliśmy w Węgrowie utworzyć Centrum Organizacji Pozarządowych, w którym organizacje z całego powiatu węgrowskiego mogłyby uzyskać potrzebną pomoc (np. prawną, księgową, pomoc w uzyskaniu dofinansowania swoich pomysłów). Takie Centra działają w wielu miastach. W różnych formach. Ostatnio miałam przyjemność rozmawiać z przedstawicielem takiego Centrum z Gliwic. Tam działa ono jako jeden z wydziałów Urzędu Miasta! I zatrudnia 25 osób! Jest to gigantyczne wsparcie dla organizacji, ale przede wszystkim korzysta na tym miasto i jego mieszkańcy, bo dzięki uzyskanej pomocy organizacje ściągają do miasta ogromne zewnętrzne środki ze źródeł, które dla urzędu byłyby niemożliwe do zdobycia. W chwili obecnej jest bardzo dużo możliwości pozyskiwania funduszyprzez organizacje pozarządowe z nawet stuprocentowym dofinansowaniem. Jeśli prowadzone jest takie miejsce i pomoże się aktywnym osobom, to jedna organizacja może ściągnąć nawet kilkaset tysięcy złotych na różne działania. To duża korzyść dla mieszkańców. Korzyści te i potrzeby dostrzegaliśmy już w 2015 roku, kiedy chcieliśmy stworzyć takie Centrum dla naszego powiatu.

Ostatecznie centrum jeszcze nie powstało.
W 2015r. zwróciliśmy się do samorządu Miasta i Powiatu z prośbą o pomoc w utworzeniu takiego centrum. Pismo podpisało ok. 20 organizacji. Zapytaliśmy czy i ewentualnie na jaką pomoc z ich strony możemy liczyć. Prosiliśmy o wsparcie finansowe lub nawet pozafinansowe (np. lokalowe, dostęp do specjalistów). Niestety zarówno Miasto jak i Powiat dały bardzo podobne odpowiedzi, że nie są w stanie udzielić organizacjom żadnej pomocy. Ani finansowej, ani pozafinansowej. Było to dla nas przykre. Mogliśmy w tym momencie zostawić ten pomysł i poddać się, albo spróbować zdziałać coś wspólnie. Nie odpuściliśmy. Tak zrodziła się federacja, czyli taki związek organizacji pozarządowych z naszego powiatu, które mają wspierać się wzajemnie. Wspierać wiedzą, doświadczeniem, zasobami (np. lokalowymi, wolontariuszami), zdobywać pieniądze na wspólne działania. Razem można zrobić więcej i to się dzieje już od 3 lat.

Jakie konkretnie działania realizuje federacja?
Dobrym przykładem będzie to, co świeżo za nami. W ubiegłym roku pozyskaliśmy środki z Funduszu Inicjatyw Obywatelskich, na wkład własny dołożyło nam Miasto Węgrów i zrealizowaliśmy projekt pn. „Węgrowska Akademia NGO”. Był to cykl szkoleń dla organizacji pozarządowych z terenu powiatu węgrowskiego. Teoretycznych i praktycznych. Szkolili nas często najlepsi specjaliści w Polsce. Spotkania dotyczyły obowiązujących organizacje różnorodnych przepisów. To bardzo ważne, bo nieznajomość przepisów nie zwalnia z ich przestrzegania. Chcieliśmy ustrzec aktywne osoby przed konsekwencjami, których często nie były świadome. Oprócz tego były także warsztaty praktyczne, np. uczyliśmy jak skutecznie i efektywnie napisać dobry wniosek o dofinansowanie, jak napisać wniosek o dostęp do informacji publicznej, jak zorganizować zbiórkę pieniędzy itp. Przy okazji szkoleń integrowaliśmy się, zwiedzaliśmy piękne zakątki w Polsce, rozmawialiśmy o swoich problemach, osiągnięciach. Chyba dobrze się razem czujemy ze sobą.W tym roku też ruszyła już Akademia, za nami wspólnie spędzony Dzień Kobiet, a także pierwsze szkolenie. Już niebawem odbędzie się drugie, dotyczące nowych przepisów RODO.

Pani działalność społeczna chyba często przenika się z biznesem. Oprócz aktywności społecznej, organizowania wydarzeń kulturalnych, współpracy z organizacjami pozarządowymi, w dalszym ciągu pracuje Pani przy realizacji dużych projektów komercyjnie.
Tak to już jest, że czasami trudno oddzielić mi działalność społeczną od działalności biznesowej. To, czego kiedyś nauczyłam się i wykorzystywałam w biznesie, dziś wykorzystuję często w działalności pożytku publicznego. Dużo czasu poświęcam na pisanie wniosków i na późniejsze prowadzenie projektów. Często pomagam parafiom w przygotowaniu wniosków o dofinansowanie rewitalizacji zabytkowych obiektów. Cieszę się, bo w dużej mierze udaje się te środki pozyskiwać. Tylko w tym roku udało się już podpisać około dziesięciu umów na dofinansowanie takich rewitalizacji. To wnioski o różnej wartości – od kilkudziesięciu tysięcy, do kilku, a nawet do 10 milionów złotych w przypadku węgrowskiego klasztoru. Warto pamiętać, że niezależnie od wartości wniosku przy każdym trzeba rzetelnie pracować, a przy tym trzeba być bardzo skrupulatnym i mieć szeroką wiedzę nie tylko księgową, podatkową czy ekonomiczną, ale też związaną z przepisami dotyczącymi np. gospodarki nieruchomościami, budownictwem, zabytkami, ochroną środowiska itp.

Powiedziała Pani o ok. dziesięciu tegorocznych sukcesach przy okazji projektów inwestycyjnych. Jakie to inwestycje?
Spektrum jest bardzo duże, począwszy od budowy placu zabaw, siłowni plenerowej, remontów świetlic wiejskich, utworzenia wypożyczalni rowerów, przebudowy zabytkowych schodów, zabytkowego ogrodzenia, rewitalizacji kaplic, dzwonnic. Są też zadania większe jak termomodernizacja zabytkowego kościoła połączona z ociepleniem ścian, stropu, wymianą kamiennej posadzki, wymianą stolarki okiennej i drzwiowej, remontem ścian wewnątrz kościoła, budową nowoczesnej, ekologicznej kotłowni, zasilaniem z odnawialnych źródeł energii. Jest też projekt transgraniczny dotyczący rewitalizacji klasztoru i utworzenia Centrum Dialogu Kultur w Węgrowie oraz rewitalizacji klasztoru i utworzenia Rodzinnego Domu Dziecka w Rawie Ruskiej. Klasztory te połączy Szlak Klasztorów Poreformackich. Najczęściej kompleksowo piszę wnioski oraz koordynuję je. Czasem piszę tylko studium wykonalności inwestycji, na którym opiera się wniosek o dofinansowanie. To opasły, a zarazem bardzo szczegółowy dokument. Udowodniam w nim, że dana inwestycja jest opłacalna i konieczna. W ubiegłym roku studium takie przygotowałam dla Parafii w Mokobodach i Hołubli, które podobnie jak nasz Węgrowski Klasztor w tym roku uzyskały środki z Funduszy Transgranicznych i powstanie międzynarodowa trasa pielgrzymkowa oraz zostaną kompleksowo wyremontowane unikatowe zabytkowe zespoły sakralne.

Liczba tych zadań robi wrażenie, tym bardziej, że to działania tylko z tego roku. Jakby miała Pani sięgnąć pamięcią wstecz, które inwestycje z Pani udziałem sprawiły najwięcej satysfakcji?
Jako pierwszy do głowy przychodzi mi węgrowski klasztor i utworzenie Centrum Dialogu Kultur, z uwagi na szeroki zakres prac,uroczyste podpisanie umowy sprzed kilku dni, no i wiadomo, jest to inwestycja w Węgrowie – miejscu, z którym szczególnie jestem związana emocjonalnie. Oprócz tego, ogromną satysfakcją napawają mnie projekty społeczne. Tworzą się wówczas relacje między ludźmi, tak jak chociażby „Węgrowska Akademia NGO”, o której już wspomniałam wcześniej, ale też „Szkoła Aktywności Społecznej”, projekt organizowany przez Stowarzyszenie Edukacyjne Ziemi Węgrowskiej, polegający na budzeniu aktywności wśród mieszkańców gminy Wierzbno. Okazało się, że ludzie naprawdę chcą działać na rzecz swoich miejscowości, mają świadomość, że z tego co zrobią, będą korzystać także ich rodziny, dzieci, wnuki. Dzięki realizacji tego projektu nawiązanych zostało sporo więzi, powstają nowe organizacje, a te, które już działały, bardzo dobrze się zintegrowały. Jestem z tego dumna i dlatego w miarę możliwości poświęcam mój wolny czas i pomagam im pisać wnioski o dofinansowanie. Żal mi, kiedy widzę takie zaangażowanie społeczne, a ludziom brakuje chociażby świetlicy i nikt im w tym nie pomoże. Oni nie zdobędą stu czy dwustu tysięcy na zakup materiałów, mogą włożyć swoją pracę, ale bez wsparcia finansowego niestety to nie wystarczy.

Pamiętam, jak kobiety zaangażowane w działalność stowarzyszenia w Krypach (gm. Wierzbno) same, przy wsparciu swoich mężów, układały kostkę przy tamtejszej świetlicy wiejskiej. To wielka wola zrobienia czegoś, rzadko spotykana w dzisiejszych czasach.
To efekt realizacji ubiegłorocznego projektu „Szkoła Aktywności Społecznej”. Z takich działań jestem najbardziej dumna, bo wprowadziły wiele zmian w małych społecznościach. Oprócz nawiązanych relacji, pojawiły się konkretne inicjatywy. Oprócz ułożenia chodnika, społeczność przeprowadziła termomodernizację świetlicy. Powstała siłownia plenerowa, jedna z pierwszych w naszym powiecie, a zrobiona przez mieszkańców. My nawet w Węgrowie nie doczekaliśmy się jeszcze takiego miejsca. W świetlicy w Strupiechowie mieszkańcy zamontowali ogrzewanie kominkowe, co rozwiązało problem z ogrzewaniem świetlicy zimą, czyli wtedy, kiedy ludzie mają najwięcej czasu na spotkania. W Karczewcu z kolei trwa kapitalny remont świetlicy. Dach wykonany został ze środków pochodzących z funduszu sołeckiego, ale dużo pracy potrzeba włożyć także w ściany, podłogi i wyposażenie. Właśnie z pieniędzy z projektu „Szkoła Aktywności Społecznej” mieszkańcy zakupili sprzęt kuchenny, kuchnię gazową, zrobili imprezę, na którą przyszła cała wieś. Ludzie zobaczyli, że taka świetlica jest potrzebna. Po tym wydarzeniu napisaliśmy wniosek o dofinansowanie na remont pozostałej części i w najbliższych dniach ma być podpisana umowa. Wszystko wskazuje na to, że jeszcze w tym roku inwestycja zostanie zakończona. Mieszkańcy sami podjęli działania, mimo, że świetlica jest własnością gminy.

Jest Pani ekspertką w dziedzinie pozyskiwania środków zewnętrznych, także unijnych. Jak, jako osoba, która zajmuje się tym tematem społecznie i biznesowo ocenia Pani działania naszych okolicznych samorządów? One faktyczne czerpią z tych środków tyle, ile się da?
Proces pozyskiwania środków zewnętrznych znam z dwóch stron: zarówno jako osoba pisząca, ale też jako ekspert oceniający wnioski. Od kilku lat oceniam wnioski pisane przez różne podmioty z całej Polski. Z różnych programów i na różne działania. Pozwala mi to zetknąć się z wieloma znakomitymi pomysłami. Okoliczne gminy nierówno korzystają ze środków zewnętrznych. To od gospodarza danego terenu zależy, czy będzie chciał z dofinansowania korzystać. Są włodarze, którzy potrafią i udaje im się pozyskać dużo środków i dzięki temu infrastruktura jest modernizowania, ale niestety są takie gminy, które mam wrażenie, że nie nauczyły się pozyskiwać pieniędzy i zostały daleko w tyle. Budżety gminne często nie pozwalają na samodzielne inwestycje, a nadmierne zadłużanie na działania własne do niczego nie prowadzi. Bez dwóch zdań kluczowe inwestycje gminne powinno robić się w oparciu o środki pozyskane z zewnątrz, wtedy może się okazać, że gmina płaci za to zadanie nie 100% kosztów, a 20 czy 50%. Przy takiej konstrukcji budżetu można zrobić dużo więcej.

Wciąż są takie możliwości?
Ciągle jeszcze są. Z pewnością nie da się sfinansować wszystkiego w ten sposób, ale źródeł pozyskiwania jest bardzo dużo. Oprócz dotacji unijnych, jest bardzo dużo źródeł rządowych. Jedni po nie sięgają, a inni nie. Często jest tak, że ktoś napisze jeden wniosek i się zniechęca, bo raz napisał i nie dostał. Trzeba pamiętać, że jeśli się nie będzie do konkursu przystępować to na pewno się nie wygra.

Ja z kolei obserwuję, że władze samorządowe często zamiast rozwijać swoje gminy, remontują je. Ciężko znaleźć inwestycje, które dają coś nowego, nie mam tu na myśli tylko i wyłącznie inwestycji infrastrukturalnych, ale także zmian organizacyjnych, a takie z pewnością w wielu miejscach by się przydały.
To prawda, czasem przydałoby się spojrzenia na wszystko z boku, warto pytać ludzi o ich potrzeby, warto patrzeć, jak rozwijają się inne samorządy. Nie trzeba forsować otwartych drzwi, można skorzystać ze sprawdzonych wzorców. My tak robiliśmy przy okazji projektu Federacji Organizacji Pozarządowych Powiatu Węgrowskiego – jeździliśmy po Polsce z wizytami studyjnymi, widzieliśmy, jak funkcjonują różne ośrodki i jak skuteczne są niektóre rozwiązania, o których na naszym terenie nikt nawet nie myśli. Dlaczego z tego nie skorzystać?

Działalność społeczna często przenika się z działalnością samorządową. Można usłyszeć zapowiedzi, że będzie Pani kandydowała w wyborach na Burmistrza Węgrowa. To prawda?
Myślę, że w Węgrowie jest wiele do zrobienia i dobrze byłoby wprowadzić jakiś powiew świeżości, a razem z nim rozwiązania, które rozwiną nasze miasto. A w nim potrzeba wszystkiego. Mamy wyremontowany rynek, na którym dla mieszkańców mogłoby się dziać o wiele więcej. Ale rynek to tylko jeden z przykładów, a dziedzin, w których potrzebna jest interwencja jest cała masa. Mam swoje pomysły, jak można by pewne problemy rozwiązać. Czy wystartuję na burmistrza? Nie ukrywam, że to rozważam. Taka decyzja wiązałaby się z dużą zmianą w moim życiu, a ja swoje życie lubię, niemniej kocham także to miasto. Więc na tę chwilę nie potwierdzam, ani nie zaprzeczam pogłoskom. Do czasu ogłoszenia wyborów mamy jeszcze dużo czasu. Wtedy z pewnością wszystko się wyjaśni.

Mateusz Majewski

WARTO ZOBACZYĆ

Uczniowie największej szkoły w powiecie węgrowskim – Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II w Węgrowie poczuli już wakacyjną wolność. O godz. 9 odbyło się uroczyste zakończenie roku [...]

W minionym  tygodniu doszło do kilku zdarzeń drogowych na terenie powiatu węgrowskiego. Policjanci apelują o ostrożność i rozwagę na drodze. 11 czerwca na terenie Szarut doszło do wypadku. [...]

Burmistrz Miasta Węgrowa ogłosił konkurs „Najpiękniejsze Ogrody i Balkony Węgrowa”. Jak co roku mieszkańcy miasta mogą wziąć udział w konkursie oraz pochwalić się ciężką pracą [...]

14 czerwca w sali widowiskowej Węgrowskiego Ośrodka Kultury odbyło się II Powiatowe Forum Gospodarcze zorganizowane przez Starostwo Powiatowe w Węgrowie i Powiatowy Urząd Pracy. Starosta [...]

Lada dzień odbędzie się akcja charytatywna organizowana przez Stowarzyszenie „Żyj z całych sił”, „Aktywni Węgrów” i przyjaciół walczącego o normalne życie Pawła Siuchty. Szereg atrakcji i działań [...]