Informacja o stanie technicznym i prawnym zasobów komunalnych oraz plany ich wykorzystania stały się przedmiotem dyskusji podczas ostatnich obrad, które miały miejsce w czwartek, 26 marca. Temat ten tylko z pozoru wydawał się sprawozdawczy, szybko bowiem przerodził się w żywą dyskusję, pełną pytań i wątpliwości.
Informacja o stanie zasobów komunalnych przygotował dyrektor PGK w Węgrowie Edwin Salamon. Radni najpierw przeanalizowali materiał na posiedzeniu Komisji Rolnictwa, Ochrony Środowiska i Gospodarki Terenami. Do informacji odniesiono się ponownie podczas ostatniej sesji. Z przedstawionego materiału wynika, że miasto Węgrów administruje 32 budynkami mieszkalnymi (331 lokali) oraz 74 lokalami w 11 budynkach Wspólnot Mieszkaniowych. Wiek, stan techniczny i wyposażenie mieszkań są bardzo zróżnicowane – aż 13 budynków powstało przed 1945 rokiem i posiada konstrukcję drewnianą. Wiele z nich kwalifikuje się do rozbiórki, a pozostałe wymagałyby zmiany sposobu użytkowania. Do najczęstszych problemów technicznych należą nieszczelne pokrycia dachowe, skorodowane obróbki blacharskie oraz zniszczone okna. Tylko jeden budynek spełnia kryteria, które kwalifikują go do dobrego standardu. Jest to blok przy ulicy Szerokiej 6A (nowy budynek). Sytuacja lokali mieszkalnych jest jeszcze gorsza. Większość budynków drewnianych w złym stanie technicznym znajduje się w pobliżu zrewitalizowanego Rynku (budynki przy ul. Gdańskiej, Narutowicza, Kościuszki, Kilińskiego i budynki przy Rynku Mariackim). Środki z czynszów nie wystarczają na pokrycie bieżących napraw i konserwacji. Luka remontowa przekracza obecnie 20 mln zł, a wyłączenie najbardziej zdegradowanych budynków z użytkowania powoduje konieczność poszukiwania lokali zastępczych, których brakuje. PGK w Węgrowie administruje łącznie 42 lokalami i pomieszczeniami użytkowymi. Według PKG szansą na skok cywilizacyjny powinien okazać się program rewitalizacji pilotowany przez Miasto Węgrów. Dyrektor Edwin Salamon podkreśla na koniec, że budowa trzeciego segmentu budynku mieszkalnego przy ul. Szerokiej 6A przyczyniła się do poprawy sytuacji, jednak wciąż w stopniu niewystarczającym. Nakłady na remonty mocno zdegradowanych budynków pozostają wysokie, a najpilniejszym wyzwaniem pozostaje budowa wandaloodpornych lokali przeznaczonych do najmu socjalnego.
– Patrząc na wykaz mieszkań komunalnych, to chyba tylko trzy mieszkania są młodsze ode mnie – zaczął dyskusję burmistrz Węgrowa Paweł Marchela.
– Reszta to są lokale, które są rzeczywiście takimi, które są wymagają dużych kosztów i nakładów związanych z zabezpieczeniem mieszkań dla naszych mieszkańców. To wpisuje się w ten głód mieszkań i w potrzebę działań związanych z zapewnieniem mieszkań dla naszych mieszkańców – dodał.
Informację dotyczącą zasobów miasta w zakresie gruntów, uzupełnioną o charakterystykę poszczególnych nieruchomości, przedstawiła naczelnik Wydziału Gospodarki Przestrzennej i Nieruchomości Sylwia Żółkowska. – Zasób nieruchomości miasta obejmuje grunty o powierzchni ok. 270 ha, z czego niemal 40% to drogi. Większość tych gruntów wykorzystujemy na realizację zadań własnych samorządu. Dzierżawimy przede wszystkim grunty rolne. Dużą grupę stanowią grunty w użytkowaniu wieczystym, za które użytkownicy ponoszą opłaty – poinformowała pani naczelnik.
– Patrząc na strukturę tych zasobów, to są to zasoby mocno wiekowe. Ze sprawozdania wiemy, że część z tych lokali została już opróżniona i w odpowiedni sposób zabezpieczona. Jaki będzie los tych lokali? To będzie rozbiórka, czy kwestia rewitalizacji poprzez przebudowę i unowocześnienie struktury budynku? Najstarsze z budynków pochodzą z 1885 roku. Czy są jakieś możliwości pozyskania funduszy na rewitalizację tych zabytków? – dopytywała radna Beata Gashi.
– To nie zabytki, tylko lokale wpisane w gminną ewidencję zabytków – sprostował burmistrz. – Te, które zostały wyłączone z zamieszkiwania, wiązały się z zaspokojeniem potrzeb dla naszych mieszkańców. Stąd budowa bloków, stąd kolejny projekt na nowy blok po to, żeby w tych miejscach nasi mieszkańcy mogli żyć w godnych warunkach i w tym kierunku podążamy. Natomiast w przypadku obiektów, dla których podejmowane są starania o wyłączenie z gminnej ewidencji zabytków, to otworzyłoby nam to furtkę do ewentualnego spieniężenia. Nikt z prywatnych właścicieli prawdopodobnie nie podjąłby decyzji o zakupie takiego obiektu, który obłożony jest określonymi konsekwencjami jego odrestaurowania. Są one ulokowane w najdogodniejszych, najbardziej atrakcyjnych miejscach naszego miasta. W związku z tym podejmujemy ten kierunek, żeby pozyskać środki i móc je przeznaczyć na inwestowanie w potrzeby lokalowe w naszym mieście. Bo wyłożenie pół miliona złotych, żeby zabezpieczyć lokal dla jednej rodziny wydaje się zbyt niegospodarnym działaniem – wyjaśniał.
O głos poproszona została naczelnik Wydziału Funduszy Europejskich i Zamówień Publicznych Anna Piotrowska. Poinformowała ona, że większość zasobów została ujęta w Gminnym Programie Rewitalizacji, co pozwala na ubieganie się o środki zewnętrzne, w tym przede wszystkim o fundusze unijne. Zaznaczyła jednak, że rewitalizacja nie oznacza wyłącznie remontu budynków i poprawy ich stanu technicznego. W wielu przypadkach planowana jest także zmiana ich funkcji – z mieszkaniowej na usługi publiczne. Jak wyjaśniła, istotą rewitalizacji jest nie tylko odnowienie przestrzeni, ale również nadanie jej nowego życia. Wiąże się to jednak z koniecznością ponoszenia kosztów utrzymania i bieżącego funkcjonowania takich obiektów, które muszą być pokrywane już z budżetu miasta.
– Jeżeli pojawiłaby się taka wola w konkretnym miejscu, na przykład na rogu ulicy Gdańskiej i Narutowicza, to aby zmienić funkcję znajdujących się tam obiektów, najpierw należałoby zapewnić ich mieszkańcom nowe lokale. Sama zmiana funkcji wiąże się natomiast z wysokimi kosztami obejmującymi przygotowanie dokumentacji, realizację robót budowlanych oraz późniejsze utrzymanie i funkcjonowanie tych obiektów – podkreśliła pani naczelnik.
Radna Beata Gashi dopytywała jednak dalej. Interesowało ją czy w ostatnim czasie podejmowano próby pozyskania środków z dostępnych programów na objęcie działaniami przynajmniej części obiektów ujętych w programie rewitalizacji.
– Węgrów jest słynny z architektury drewnianej. W niektórych państwach buduje się nawet nowe budynki, również z drewna. Mając takie stare perełki architektoniczne pomyślałam, że warto o tym przypominać – argumentowała radna.
Do sprawy odniosła się zastępca burmistrza Halina Ulińska.
– W 2010 roku został opracowany program i wciągnięte zostały budynki do gminnej ewidencji zabytków. Te budynki nie są budynkami zabytkowymi, tylko są w gminnej ewidencji zabytków. My mamy jeden budynek zabytkowy architektury drewnianej i to jest Dom Rabina. W związku z tym nie ma możliwości pozyskiwania środków finansowych na projekty, jeśli chodzi o rewitalizację takich budynków, czy na ich modernizację i remont. Taka wartość przekraczałaby wielokrotnie wartość danego budynku. Mamy kilka takich budynków, które znajdują się w takiej ewidencji i które to staramy się wykreślić z ewidencji, gdyż są to działki, na których można by coś wybudować i zagospodarować we właściwy sposób. Rozmawialiśmy z wieloma potencjalnymi inwestorami czy byliby zainteresowani kupnem takiego budynku, który jest w gminnej ewidencji zabytków. Odpowiedź wszystkich była „nie”. Byłby to dla nich ogromny problem, ponieważ w budynkach takich przy rewitalizacji obowiązuje spełnienie pewnych zasad. Na przykład nie można stosować styropianu, jaki jest wykorzystywany przy typowych termomodernizacjach. Wszelkie zaś prace musiałyby być nadzorowane pod okiem konserwatora zabytków – tłumaczyła wiceburmistrz.
W dyskusję włączył się również radny Roman Postek, którego zainteresowała przyszłość budynku znajdującego się przy Domu Gdańskim.
– To jest wyjątkowy obiekt, ponieważ jest to jedyny, piętrowy budynek drewniany w Węgrowie, zabytkowy. Warto uściślić kiedy dany obiekt jest zabytkiem. Zabytkiem jest bowiem każdy obiekt spełniający kryteria uznania za zabytek, niezależnie od tego, czy został wpisany do rejestru lub ewidencji. Wynika to z samego faktu, że spełnia cechy zabytkowe. Oczywiście dla spraw urzędowych liczy się wtedy, kiedy jest wpisane na ewidencję, ale wartość jego nie zmienia się. Natomiast zabytek pozostaje zabytkiem. Tak czy inaczej, czy są jakieś plany na ratowanie tego budynku, bo jest to zabytek wyjątkowy – mówił radny.

Burmistrz Marchela poinformował, że obecnie trwa procedura odwoławcza w sprawie tego budynku. Jak zaznaczył, przeprowadzono szeroką kwerendę mającą wyjaśnić, dlaczego i na jakiej podstawie obiekt miałby zostać objęty szczególną ochroną jako zabytek. Do tej pory nie uzyskano jednak informacji potwierdzających zasadność takiej decyzji. Więcej szczegółów w tej sprawie przedstawiła wiceburmistrz Halina Ulińska, która korespondowała w tej kwestii z Mazowieckim Konserwatorem Zabytków.
– Wystarczy przejść na drugą stronę budynku i zobaczyć w jakim jest on stanie. Budynek ten nie odpowiada architekturze na Rynku w Węgrowie, gdzie była architektura murowana. Według specjalistów, budynek ten był ściągnięty jako niewielka konstrukcja, gdzieś ze wsi, a następnie był on stopniowo rozbudowywany z użyciem materiałów takich jak płyty pilśniowe. Natomiast dobudowany był od frontu deskami, więc sprawdzano czy on ma jakąkolwiek wartość historyczną, architektoniczną i zabytkową. Ani my, ani ci, którzy to sprawdzali nic nie dostrzegli. Wpisanie tego w takim stanie, w którym w tej chwili jest, naprawdę mija się z celem – uzasadniała wiceburmistrz.
Do słów ponownie odniósł się radny Roman Postek. Wskazał on, że obecny stan techniczny budynku jest konsekwencją wieloletniego braku zainteresowania i odpowiedniej opieki. Zdaniem radnego, gdyby wcześniej podjęto działania zabezpieczające, obiekt prezentowałby się dziś znacznie lepiej. Radny Roman Postek zaznaczył również, że zabudowa Węgrowa miała w przeszłości charakter mieszany, a obecność drewnianych budynków nie była czymś wyjątkowym. Jako przykład podał lukę w pierzei po północnej stronie Rynku, będącą efektem pożaru drewnianego domu, który wcześniej znajdował się w tym miejscu. Do tych argumentów odwołał się burmistrz Paweł Marchela, przypominając, że decyzją władz miasta do rejestru zabytków został wpisany Dom Rabina. Jak zaznaczył, wówczas podjęto szybkie działania mające na celu zabezpieczenie lokatorów poprzez przyznanie im mieszkań komunalnych, co pozwoliło ograniczyć ryzyko dalszej degradacji obiektu. Zaznaczył też, że takie działania były przeciwieństwem sugerowanego wcześniej braku reakcji. Jak wyjaśnił, samorząd musi mierzyć się z kosztami zapewnienia mieszkańcom godnych warunków życia, ponieważ przebywanie w zabytkowych budynkach, mimo ich atrakcyjnej lokalizacji, często wiąże się z niskim standardem.
– To jest nasze dziedzictwo kulturowe i to, co decyduje o charakterze miasta. Być może za jakiś czas okaże, że w ogóle nie mamy oryginalnych budynków w Węgrowie. I wtedy wrócimy myślą, że można było uratować jednak ten zabytek – zaznaczył radny.
Polemikę przerwała naczelnik Anna Piotrowska. Przypomniała ona, że w kontekście zasobów komunalnych miasto nadal realizuje projekt wymiany urządzeń grzewczych w pięciu budynkach komunalnych położonych niedaleko Węgrowskiego Ośrodka Kultury. Dzięki funduszom unijnym udało się zabezpieczyć te obiekty przed degradacją i poprawić warunki mieszkaniowe ich lokatorów.
– Czy rozważamy możliwość wprowadzenia programu „Lokal za złotówkę”? Chodzi mi o mieszkania znajdujące się w bardzo złym stanie, które moglibyśmy objąć takim programem, podobnie, jak robią to inne miasta. Warunkiem uczestnictwa w programie jest jednak doprowadzenie lokalu do odpowiedniego stanu technicznego przez jego właściciela – zainteresowała się radna Beata Gashi.
Burmistrz Paweł Marchela przypomniał, że w Węgrowie obowiązuje uchwała z 1 kwietnia 2010 roku dotycząca sprzedaży lokali komunalnych na rzecz ich lokatorów. Zgodnie z tą uchwałą, mieszkańcy nabywający swoje lokale mogą skorzystać z bonifikaty w wysokości 60%. Dyskusja na temat informacji o stanie zasobów komunalnych została uznana za wyczerpaną.