fot. A.K.
Temat ten został poruszony już podczas marcowej sesji Rady Miejskiej w Węgrowie, kiedy radni omawiali stan zasobów komunalnych miasta. Choć punkt obrad dotyczył przede wszystkim mieszkań komunalnych, znaczna część dyskusji skupiła się na przyszłości starych, drewnianych budynków ujętych w gminnej ewidencji zabytków. Sprawa została ponownie poruszona podczas ostatniej, nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej w Węgrowie.
– Z okna mamy widok na unikatowy zabytek – mówił podczas nadzwyczajnej sesji, która odbywała się w Urzędzie Miejskim radny Roman Postek.
– Jest to ostatni, drewniany dom przy rynku z XIX wieku. W tej chwili budynek ten jest w złym stanie i należałoby zacząć pilnie go zabezpieczać i przeznaczyć na to pieniądze – zauważył radny.
Do tematu odniosła się wiceburmistrz Węgrowa Halina Ulińska.
– Jeśli chodzi o drewniany budynek znajdujący się w północnej pierzei Rynku Mariackiego, przy ul. Rynek Mariacki 11, to mówimy o obiekcie, który obecnie stanowi zagrożenie dla Domu Gdańskiego. Dom Gdański jest budynkiem wysokiej klasy zabytkowej. Ze względu na usytuowanie drewnianego budynku, rudery w zasadzie, nie ma możliwości prowadzenia prac izolacyjnych przy zachodniej ścianie Domu Gdańskiego. Ponadto obiekt ten stwarza również zagrożenie pożarowe dla Domu Gdańskiego. Rozmawiałam z różnymi osobami, w tym z konserwatorami zabytków i z rozmów tych wynika, że budynek ten został kiedyś przeniesiony z okolic Węgrowa. Był to drewniany, parterowy dom, do którego z czasem dobudowano piętro z płyt pilśniowych, co widać z jego konstrukcji. Pierzeja południowa natomiast została obłożona drewnianymi deseczkami. Budynek ten jest w bardzo złym stanie. I teraz powstaje pytanie czy remontować takie budynki, czy inwestować w budowę nowych mieszkań dla osób, które ich potrzebują? – wyjaśniała pani wiceburmistrz.
Radny Roman Postek poinformował, że dysponuje ikonografią oraz zdjęciami z początku wieku, na których budynek przedstawiony jest jako solidny, piętrowy dom zamieszkiwany przez mieszczan. Jak dodał, mieściły się tam zakłady rzemieślnicze oraz sklepy. Radny zwrócił uwagę, że obecny stan obiektu wynika z wieloletnich zaniedbań i braku właściwej opieki, co z kolei jest obowiązkiem miasta. Jednocześnie zaznaczył, że po odtworzeniu pierwotnych elementów, takich jak okiennice, balkon, brama z furtą czy szyldy, budynek mógłby zyskać zupełnie inny wygląd. Odnosząc się do określania go mianem „rudery”, wskazał, że podobnie oceniano niegdyś m.in. dwór w Suchej, w Gałkach czy zajazd w Miedznie.
– Proszę pojechać do tych miejsc i zobaczyć, jak one teraz wyglądają. To wszystko zależy od tego, czy się chce i czy ma się wolę ochrony tych zabytków, które są unikalne. A mam też opinię pani Magdaleny Gawin, która była generalnym konserwatorem zabytków i była ona zachwycona tym domem. Podkreślała, że tego typu obiektów w Polsce jest bardzo niewiele i że właśnie tutaj jeden z nich zachował się w takiej formie. A w ogóle jest to duża atrakcja, jeśli chodzi o turystykę, bo ludzie bardzo chętnie takie miejsca odwiedzają. Gdyby go odremontować, zrekonstruować słynny bar „U Tygrysa” i jakiś na przykład zakład fryzjerski w dawnym stylu, takie miejsce cieszyłoby się dużym zainteresowaniem. Jest to coś nowego i jedynego w swoim rodzaju – przekonywał radny.
Do argumentów radnego odniosła się ponownie wiceburmistrz Halina Ulińska, która zaznaczyła, że nie można porównywać wskazanego obiektu do takich budynków jak w Suchej. Tam remont zabytku był możliwy dzięki środkom finansowym poniesionym przez profesora Marka Kwiatkowskiego. Podobnie w przypadku Gałek, gdzie koszty odnowienia również poniósł prywatny właściciel.
– Natomiast jeśli chodzi o budynek przy Rynku Mariackim 11, to odwołaliśmy się do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego i w tej chwili sprawa jest na etapie odwoławczym. Nie jest on wpisany do rejestru zabytków, ale do gminnej ewidencji zabytków. Zachęcam, by nawet dzisiaj po sesji pójść tam i zobaczyć, jak ten budynek wygląda. Tam jest zawalony strop, tam nie można po prostu wchodzić. To jest, tak jak powiedziałam, rudera. Nie widzę takiej możliwości, żeby taki budynek remontować, a potem jeszcze zastanawiać się nad jego przeznaczeniem, bo to wszystko musi być zgodne z przepisami, trzeba uzyskać pozwolenie na użytkowanie i spełnić wszystkie wymogi. Jak w ogóle umocować strop, który się zawalił? Proszę państwa, budynek ten naprawdę nie podlega remontowi. Wartość remontu wielokrotnie przekroczyłaby wartość tego budynku – podkreśliła pani wiceburmistrz.
Radny Roman Postek odparł, że nie chodziło mu o możliwości finansowe dworu w Suchej czy Gałkach, ale o stan, w jakim znajdowały się obiekty, które są dowodem na to, że ruina może zamienić się w odrestaurowany i piękny zabytek. Radny dodał, że jest to przede wszystkim kwestia pozyskania środków finansowych, które trzeba chcieć pozyskać i aktywnie starać się o ich zdobycie. Zaznaczył również, że w pierwszej kolejności należy zabezpieczyć ten budynek, ponieważ jego rozebrana tylna ściana sprawia wrażenie, jakby tylko czekano, że natura sama rozwiąże ten problem.
– Trudno ocenić wartość takich obiektów, bo jest to również wartość emocjonalna. Ten dom był zawsze na rynku. Mamy wspomnienia z nim związane. Nie możemy pozbywać się naszej przeszłości tak jak starego mebla, który po prostu się wyrzuca i zastępuje nowym. To wszystko nie jest poparte żadną ekspertyzą. Gdyby to była ekspertyza budowlana, która by stwierdziła, że on rzeczywiście zagraża, to ja też bym tutaj zwinął chorągiewkę i przestał brać udział w tej dyskusji. Ale takiej ekspertyzy nie ma i dopóki jej nie będzie, to wszystko to jest kwestia woli – uzasadniał radny.
Do dyskusji włączył się także radny Maciej Robak.
– Szkoda tylko, że nie ma takiej refleksji na temat tych budynków, w które przez lata były wkładane środki, patrząc z perspektywy czasu na pusto. W sytuacji, gdy realizowana jest choćby droga przed Urzędem Miasta i brakuje miejsc parkingowych. Sam na przykład parkuję po drugiej stronie, przy ulicy Czarkowskiego. Ostatnio przyjrzałem się murowanemu budynkowi, który w tej chwili jest wyłączony z użytkowania i przeznaczony do rozbiórki. Mówię o obiekcie sąsiadującym z budynkiem, o którym wcześniej była mowa, na którym stosunkowo niedawno wykonano dach z blachy na rąbek. Takich budynków w Węgrowie jest więcej, gdzie przez lata i od początku mojej pracy w radzie, pojawiała się dyskusja, że są to środki wydawane w sposób mało racjonalny. Mówiliśmy o bieżącym utrzymaniu obiektów, które wymagają zupełnie innego podejścia technicznego. Albo się łoży raz duże pieniądze, albo podejmuje decyzję, co z tym budynkiem zrobić. Na przestrzeni ostatnich kilku lat, jak nie kilkunastu, PGK wydało duże, bo w skali roku od 700 do 900 tys. zł środki na utrzymanie takich obiektów. W efekcie, po kilku latach, mówimy o kwotach rzędu kilku milionów złotych, a dziś część tych budynków jest wyłączona z użytkowania decyzją nadzoru budowlanego. I gdzie jest tu sens? I obstawiam, że jeśli nadzór budowlany nie wyłączyłby tych budynków, to w dalszym ciągu w sposób jak najbardziej „rentowny i ekonomicznie uzasadniony”, mielibyśmy tam mieszkania komunalne – tłumaczył radny.
W trakcie dalszej dyskusji radny Maciej Robak wystąpił z wnioskiem formalnym o przygotowanie informacji dotyczącej kosztów poniesionych na remonty oraz utrzymanie komunalnych zasobów mieszkaniowych w ciągu ostatnich pięciu lat, wraz ze wskazaniem poszczególnych budynków oraz wysokości wydatkowanych kwot.
– Nie znam się tak dobrze na architekturze drewnianej, natomiast muszę powiedzieć, że wiem, iż na wydziałach architektury w całej Polsce ten budynek jest wskazywany jako przykład architektury drewnianej i o Węgrowie się mówi. W związku z tym sami w tej chwili staramy się zniszczyć to, co jeszcze istnieje, a co stanowi przykład rzadkiej dziś w Europie, szczególnie w Skandynawii, architektury, niezwykle hołubionej, wzmacnianej i poddawanej renowacji – wyjaśniała radna Beata Gashi.
Po długiej zakończeniu dyskusji radni pochylili się nad wnioskiem Maciej Robaka. Za „przygotowaniem informacji na temat kosztów poniesionych na remonty oraz utrzymanie komunalnych zasobów mieszkaniowych w ciągu ostatnich pięciu lat, wraz ze wskazaniem poszczególnych budynków oraz wysokości wydatkowanych kwot” zagłosowało 6 radnych, 8 było przeciw, 1 radny wstrzymał się od głosu.
Wobec czego, że wniosek nie uzyskał wymaganej większości głosów i nie został przyjęty sprawa nadal pozostaje nierozstrzygnięta, a dyskusja dotycząca przyszłości zabytkowego budynku przy Rynku Mariackim 11 z pewnością będzie jeszcze powracać na forum Rady Miejskiej.