Zamknij
REKLAMA

Ewa Besztak: Wszystkie procedury zostały przez nas dochowane, otrzymaliśmy pozytywną opinię Kuratorium

10:00, 09.09.2020 | M.M
REKLAMA

O zamieszaniu podczas konkursu na dyrektora w ZSP w Łochowie, braku rozstrzygnięcia i decyzji Zarządu Powiatu o powołaniu Agnieszki Ludwin porozmawialiśmy ze Starostą Węgrowskim, Ewą Besztak, która powiedziała nam także dlaczego uważa, że zarzuty o bezprawną decyzję, które stawiają protestujący, są jej zdaniem nieprawdziwe. 


Proszę opowiedzieć o sytuacji związanej z konkursem na nowego dyrektora ZSP w Łochowie. Jak na rutynową procedurę stało się o nim dość głośno w powiatowej przestrzeni, głównie za sprawą grupy popierającej startującą w konkursie wicedyrektor Ewę Sulowską. Z czego wynika problem?
Żeby zrozumieć tę sprawę, trzeba cofnąć się do niedalekiej historii. W lutym tego roku ówczesny dyrektor szkoły Andrzej Suchenek złożył rezygnację mimo tego, że jego kadencja kończyła się dopiero w sierpniu. Postanowił odejść ze szkoły i przestał być dyrektorem. Wobec tego, do 31 sierpnia powierzyliśmy stanowisko p.o. dyrektora szkoły jego zastępcy pani Ewie Sulowskiej. Wobec tego, że ten termin się zbliżał i kończyła się także kadencja, zgodnie z obowiązującymi procedurami i przepisami ogłosiliśmy konkurs na nowego dyrektora tejże placówki. Został on przygotowany rutynowo, tak jak wiele innych konkursów, które realizuje Powiat i każdy samorząd w Polsce. To naturalna procedura.  Zgodnie z przepisami w składzie komisji konkursowej byli przedstawiciele: organu nadzoru pedagogicznego, czyli Kuratorium (3 osoby), z organu prowadzącego, czyli Starostwa Powiatowego (3 osoby), Rady Pedagogicznej (2 osoby), z Rady Rodziców (2 osoby). I po jednym przedstawicielu z poszczególnych związków zawodowych, czyli ZNP i Solidarność Nauczycieli. Razem dwanaście osób ze wszystkich środowisk związanych ze szkołą. Ustawodawca mówi tylko o tych osobach, nie określa, że w procesie konkursowym mogą uczestniczyć inne osoby. Gdyby ustawodawca chciał, aby w czasie konkursu na sali przebywały osoby trzecie, to by to zaznaczył, zwłaszcza, że każdy uczestnik komisji podpisuje dokument, z którego wynika, że przebieg konkursu jest tajny.

[ZT]673[/ZT]

Prace konkursowe wydłużały się, bo na salę wszedł Michał Postek z nieformalnego komitetu popierającego kandydaturę dotychczasowej p.o. dyrektora Ewy Sulowskiej. To niespotykane, żeby w obradach brała udział publiczność?
Ja nie znałam przypadku, żeby to odbywało w taki sposób, ale pan, który zakłócił nam przebieg prac twierdził, że w jakimś samorządzie (podawał przykład samorządu gdańskiego) była publiczność, że pani prezydent wyraziła zgodę lub zaprosiła osoby trzecie. Jeżeli tak, to dobrze, że tak zrobiła, ale to była jej decyzja, a w tej sytuacji mi odmówiono prawa do tej decyzji. Idąc tym torem, to może ktoś się powinien do mnie zwrócić jako do starosty węgrowskiego i organizatora konkursu z pytaniem czy można wziąć w nim udział? Ten pan, który wtargnął na salę, sam sobie postanowił to zarządzić. Jest wicewójtem w Izabelinie, niech tam sobie rządzi, a tutaj zwykła przyzwoitość i dobre wychowanie sugerowałoby, że należałoby zapytać organizatora konkursu czy jest taka możliwość. I nie w momencie rozpoczęcia prac, ale wcześniej. Ja nie wykluczam, że byśmy taką zgodę wyrazili, ale to ja jestem gospodarzem obiektu, w dobie panującej epidemii mamy jasne ustalenia i zarządzenia co do obsługi interesantów. Nie może sobie wicewójt Izabelina wchodzić do innego samorządu i stwarzać precedensy. U siebie? Bardzo proszę. Jest mi przykro, tym bardziej że mówimy o osobie, która jest urlopowanym pracownikiem Samorządu Powiatu Węgrowskiego, dyrektorem jednostki samorządowej jaką jest ZDP. Pewne zasady powinny obowiązywać nas wszystkich. Nie wszystko w życiu musi być zapisane w dokumentach. Są pewne przyjęty normy i postawy, których się trzymamy, tak w życiu, jak i w samorządzie. Pan Postek nie miał prawa tam przebywać, zachowywał się niegrzecznie i niezwykle arogancko. Bardzo utrudnił pracę, tym bardziej, że kandydaci na stanowisko dyrektora nie są osobami publicznymi, a przynajmniej jeden z kandydatów nie wyraził zgody na obecność tego pana. 

Twierdzi pani, że pan Postek nie miał prawa być na sali, ale jednak na niej był i nie udało wam się go z niej wyprosić?
Po wielokrotnej prośbie przewodniczącej komisji o opuszczenie pomieszczenia oczywiście tego nie zrobił, na prośby moje i wicestarosty tego nie zrobił, zasady tłumaczyła także pani mecenas, ale na nim nie robiło to wrażenia. Przemawiała przez niego arogancja, bo od lat był dopuszczany do niemal wszystkich spraw w powiecie, wszystko mu było wolno. Otóż nie, na to zgody nie ma. To co dotyczy wszystkich, ma dotyczyć również jego, swoje zasady może ustalać w swoich czterech ścianach, a tutaj raczej nie. 

To właśnie konkurs stał się momentem przełomowym w sprawie wyłonienia nowego dyrektora i sporu wokół tej procedury? 
Całe zamieszanie powstało właśnie w wyniku zakłócenia konkursu. Mam też żal do pani Sulowskiej, że nie przecięła tego, bo pan Postek reprezentował komitet poparcia dla jej kandydatury. Gdyby pani Sulowska poprosiła pana Postka o wyjście, to on by pewnie wyszedł. Komisja mogłaby spokojnie obradować. Prace komisji zakończyły się werdyktem nierozstrzygnięcia konkursu, zatem kompetencja do wyboru dyrektora stoi po stronie Zarządu Powiatu Węgrowskiego. Powiem jeszcze o dalszym biegu tej sprawy, bo nastąpił hejt na kontrkandydata pani Sulowskiej, bardzo nieelegancki i niegodny sytuacji. Człowiek ten bardzo ciężko to przeszedł, przez co miał problemy ze zdrowiem. Nie spodziewał się takiej nagonki na siebie i na rodzinę. Widzieliśmy ten konflikt, wobec czego uznaliśmy, że najrozsądniej będzie wybrać niezależnego dyrektora spoza dwóch osób biorących udział w konkursie. Poszukaliśmy trzeciego kandydata, bo dyrektor być musi, a szkoła od 1 września musi normalnie funkcjonować. 
Grupa protestująca teraz zarzuca Zarządowi Powiatu, że decyzję o powołaniu nowego dyrektora podjął bezprawnie.
Oczywiście wszystkie procedury zostały przez nas dochowane, bo my nie możemy działać wbrew prawu. Po wszelkich konsultacjach wyczerpaliśmy wszelkie możliwości, aby zgromadzić odpowiednie dokumenty i na koniec otrzymaliśmy pozytywną opinię od Kuratorium Oświaty. To dla nas wiążące. Musieliśmy podjąć taką decyzję, bo po tych wydarzeniach straciliśmy zaufanie do pani Sulowskiej, która po konkursie zaczęła kierować nas do sądu i prokuratury, zaczęła się robić nieelegancka sytuacja, a my, wobec tego straciliśmy do niej zaufanie. Pojawiła się kandydatura pani Agnieszki Ludwin, pracownika MEN, osoby, która jest doświadczonym pedagogiem, ma doświadczenie także w zakresie zarządzania placówką oświatową, jest przynajmniej trochę związana z Łochowem, bo rodzinnie i przez wiele lat była nauczycielką języka angielskiego w jednej z prywatnych szkół na terenie miasta, wiele osób uczyła i zasięgnęłam nawet opinii i były one pozytywne. Jest to osoba doskonale znająca prawo oświatowe, ma dużą charyzmę, ale też miłość i pasję do oświaty i młodzieży, którą da się wyczuć już w rozmowie. Uznaliśmy, że to odpowiedni kandydat mający dużo energii i chęci. Uważamy, że dla tej placówki to będzie dobry dyrektor. Według dokumentów wicedyrektorem jest wciąż pani Ewa Sulowska, ponieważ były dyrektor skonstruował i podpisał umowę powołującą ją na to stanowisko na czas nieokreślony. Jest to też pewien precedens, bo wszyscy dyrektorzy powołują swoich zastępców na czas trwania kadencji, to logiczna sprawa. Tutaj jest sytuacja wyjątkowa. W tej chwili pani Sulowska przebywa na zwolnieniu lekarskim, a my nie mamy wątpliwości, że dyrektor musi mieć zastępcę, szczególnie w tak dużej szkole.

Decyzja zarządu została zaskarżona. Jak pani to skomentuje?
Ta grupa osób ma prawo do swojego zdania, jest demokracja, mogą zaskarżyć wszystko. Ja uważam, że nie ma ku temu podstaw, bo nie zrobiliśmy nic co byłoby niezgodne z prawem. To nie jest pierwsze zaskarżenie, wcześniejsze uchwały też były zaskarżane. Sprawy są w sądzie, niech tymi rzeczami zajmują się odpowiednie instytucje. Muszę jednak powiedzieć, że bardzo mnie martwi cała ta sytuacja, szczególnie wykorzystywanie młodzieży do protestów. Jak patrzyłam na młodzież, która w strugach deszczu stała, znając sprawę tylko i wyłącznie z relacji pana Postka bądź innych osób, to było mi bardzo przykro. My z młodzieżą oczywiście będziemy rozmawiać, ale 1 września musieliśmy gasić pożary, na które natknęliśmy się po przyjściu. Pani Sulowska niestety pozostawiła wiele spraw niezałatwionych, a które wymagały rozwiązań właśnie 1 września. 

Na przykład?
Chociażby wyraziła zgodę na rozwiązanie za porozumieniem stron umowy z księgową, zrobiła to popołudniu ostatniego dnia, wiedząc, że tym samym pozbawia swoje koleżanki i kolegów poborów 1 września. I ja w obliczu tej informacji musiałam jako starosta zrobić wszystko, prawie stanąć na głowie, żeby ludzie dostali swoją pensję. I takich niespodzianek mieliśmy niestety jeszcze więcej. W związku z tym przykro mi, ale nie mamy zaufania do tej pani i nie widzimy możliwości do dalszej współpracy. Tak się nie robi, jeśli się chce współpracować. Nie podejmuje się takich kluczowych decyzji na ostatnią chwilę, żeby ludzi pozbawić poborów. 

Jak sytuacja w szkole wygląda teraz? Co planuje powiat?
Uczniowie rozpoczęli naukę – to najważniejsze. Odbyło się już spotkanie z nauczycielami, liczę także, że kiedy porozmawiamy ze wszystkimi (rodzicami, uczniami), że wszyscy się przekonają, że nie było warto wytaczać takich dział na całą Polskę. To co mnie uderzyło najbardziej to włączenie w to młodzieży, której namieszano w głowach. Oni przychodzą do szkoły, żeby zdobywać wiedzę, nauczyciele są dobrzy, wyniki też. My musimy zabezpieczyć warunki, chcemy, żeby młodzież wróciła do normalnego trybu nauczania po tej długiej przerwie i na tym mi zależy, a nie prowadzeniu takich działań destrukcyjnych. Nie wiem, może one służą jakiemuś bliżej mi nieznanemu celowi politycznemu pana Postka, ale nie służą ani szkole, ani młodzieży. Mam nadzieje, że wszystko się ułoży i wróci do normy.

(M.M)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
REKLAMA
REKLAMA