Zamknij
REKLAMA

Prokuratura, znicze i wyzwiska. Co słychać w Łochowie?

09:31, 27.11.2020 | Redakcja
REKLAMA

Gmina Łochów, podobnie jak cztery inne samorządy z terenu powiatu węgrowskiego (Gmina Liw, Gmina Wierzbno, Gmina Miedzna, Gmina Stoczek) przed zaplanowanymi na maj wyborami prezydenckimi zgodnie z rozporządzeniem Premiera oraz stanowiskiem Wojewody Mazowieckiego przekazały Poczcie Polskiej dane osobowe swoich mieszkańców. To Poczta Polska miała być operatorem wyborów korespondencyjnych. Ostatnio burmistrz Łochowa Robert Gołaszewski musiał tłumaczyć się z tego działania przed Prokuraturą w Zamościu. 

Co ciekawe, prokuratura nie podjęła działań wobec czterech identycznych postępowań w stosunku do włodarzy gmin: Liw, Wierzbno, Miedzna i Stoczek. Toczy się ono jednak wciąż w stosunku do burmistrza Gołaszewskiego, który 13 listopada był przesłuchiwany w tej sprawie przez prokuratora. 

Cała sprawa to pozostałości po próbie przeprowadzenia wyborów korespondencyjnych.
- Zwróciła się wówczas do nas Poczta Polska, która była wyznaczonym operatorem wyborów 10 maja. Termin ten był zgodny z kalendarzem wyborczym. W pierwszym piśmie z prośbą o udostępnienie spisu wyborców brakowało dwóch podpisów członków zarządu, ale później przyszło drugie, które było sygnowane przez upoważnione osoby. Dołączona została do tego kopia decyzji Premiera z 16 kwietnia, a w międzyczasie w mediach publikowane były stanowiska Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych oraz Przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej w tej sprawie. Później otrzymaliśmy pismo od Wojewody Mazowieckiego, który sprawuje nadzór prawny nad samorządami. W dokumencie tym Wojewoda przytoczył wspomniane przeze mnie stanowiska i na końcu zawarł zdanie: „ze względu na powyższe uważam, że przekazanie Poczcie Polskiej żądanych danych jest obowiązkiem prawnym samorządów”. Wystąpiliśmy też do kancelarii prawnej, z którą współpracujemy i poprosiliśmy ją o opinię, czy w tej sytuacji istnieją podstawy prawne do przekazania spisu wyborców operatorowi. Kancelaria dokładnie przeanalizowała okoliczności i finalnie stwierdziła, że takie podstawy istnieją. Nie jest rolą samorządu kontrola legalności ustaw i aktów wyższego rzędu. Przypomnę tylko, że działaliśmy wówczas w sytuacji nadzwyczajnej. Covid dla nas wszystkich był wielką niewiadomą – powiedział Burmistrz Łochowa Robert Gołaszewski.
- W związku z tym postanowiliśmy wydać te dane. Były one przekazane w sposób profesjonalny, a wszystko odbyło się zgodnie z procedurami – dodał burmistrz. 

Fundacja Watchdog zgłosiła do prokuratury te samorządy, które przekazały dane Poczcie Polskiej. 
- Sprawa toczy się od maja. Podjęła ją Prokuratura Rejonowa w Węgrowie, a 13 listopada byłem wezwany do Prokuratury Okręgowej w Zamościu, gdzie przedstawiłem pełną dokumentację i kolejność zdarzeń. Złożyłem zeznania i obecnie czekam na decyzję prokuratury. Większość tych postępowań w kraju została umorzona już na wstępnym etapie. Zostało niewiele samorządów, w których te sprawy toczą się dalej. Niestety Łochów jest w tej grupie. Liczę na szybkie i pozytywne zakończenie tego postępowania. Nic złego nie zrobiłem, a wybory uważam za najważniejszy element demokracji. Z różnych powodów stało się inaczej. Wybory we wskazanym terminie się nie odbyły. Nie mi rozstrzygać czemu tak się stało. Nie chcę tego komentować. Można by się przy okazji zastanowić co w takim razie z samorządami, które nie przekazały tych danych, uniemożliwiając tym samym przeprowadzenie wyborów na Prezydenta RP w kalendarzowym terminie? Skoro było jednoznaczne stanowisko Premiera i Wojewody, a samorządy tych zaleceń nie wykonały, to chyba mamy tu szerokie pole do dyskusji – dodał burmistrz Robert Gołaszewski.

Burmistrz Robert Gołaszewski odniósł się także do przemarszów, które odbywały się w Łochowie w ramach „Strajku Kobiet”. Na profilu burmistrza na Facebooku opublikowany został film z momentu, w którym przemarsz przechodził w pobliżu jego domu rodzinnego, a protestujący krzyczeli m.in. „wyp***alaj”. Burmistrz zachowanie protestujących ocenił bardzo surowo, dodając, że gniew tej grupy był błędnie ulokowany.
- W okresie, kiedy byłem chory, w ostatnią niedzielę października trzykrotnie pod moim domem zatrzymała się grupa osób, która brała udział w tzw. „Strajku Kobiet”. Byliśmy wszyscy w domu. Na dole razem z nami mieszkają moi rodzice. Dla nas to była mocno zaskakująca i wyjątkowo przykra sytuacja. Żadne zgromadzenie nie było wcześniej zgłoszone w Urzędzie. Ci ludzie wykrzykiwali do nas mocno wulgarne hasła. Niektórzy w rękach trzymali zapalone znicze. Nie potrafię tego zrozumieć, bo znicze stawia się na grobach naszych bliskich. Tak zostałem wychowany. Nie była to sama młodzież. Były tam też osoby dorosłe, które od wielu lat dobrze mnie znają. Niestety nikt z nich nie reagował i nie próbował tych ludzi uspokoić. Nie przypominam sobie sytuacji, żebym komukolwiek z tych osób wyrządził jakąś krzywdę, albo miał z nimi jakiś konflikt. Jestem w stanie zrozumieć, że w wielu kwestiach różnimy się poglądami, ale powinniśmy się wzajemnie szanować. Do tego wszystkiego mamy czas epidemii koronawirusa. Codziennie odnotowujemy duże liczby zakażeń na terenie gminy i mamy obowiązujący zakaz zgromadzeń. A tu widzimy, że są środowiska, które stawiają się ponad prawem i żadne zakazy ich nie obowiązują. Mam już ponad 50 lat i nie przypominam sobie czasów, żeby wierni musieli się zbierać pod kościołami, żeby bronić świątyni przed profanacją i dewastacją. Niestety przypadek tego typu działań mieliśmy także w naszej gminie, przed kościołem w Kamionnie. W Łochowie protestujący na trasie marszu także wyznaczyli sobie kościół i to w czasie, kiedy trwała tam msza święta. Grupa naszych parafian błyskawicznie zorganizowała się, aby nie dopuścić do tego typu gorszących zachowań. Za taka postawę należą się im podziękowania. Zachowanie protestujących pokazało całkowity brak szacunku dla naszej wiary i tradycji. Nawet jak ktoś ma bardzo liberalne poglądy, to nic nie upoważnia go do agresji, a takie działania od miesiąca obserwujemy w całym kraju ze strony środowisk proaborcyjnych. Dziś już słyszymy żądania o aborcji na życzenie i usunięciu religii ze szkół. Nie wiem też kto dał upoważnienie tym osobom do wyrażania się w imieniu jak to mówią – wszystkich kobiet? Osobiście kobieta kojarzy mi się z delikatnością, z matką, żoną, ostoją rodzinnego domu. Te protesty są tego totalnym zaprzeczeniem. Mam nadzieję, że jak najszybciej przyjdzie czas na opamiętanie i ostudzenie emocji, żebyśmy mogli uszanować nasze wspólne wartości – powiedział Robert Gołaszewski.

Chodnik na terenie kościoła w Kamionnie
 

(Redakcja)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
REKLAMA